piątek, 25 maja 2018

Trzcina na wietrze


Dobra literatura zwykle nas nie pociesza, nie daje prostych (albo żadnych) odpowiedzi na życiowe pytania. Potrafi nas jednak zmusić do zastanowienia się nad sobą i nad czasem, w którym żyjemy.
Powoduje też, że nie stajemy się werbalnymi i emocjonalnymi analfabetami, którymi łatwiej jest manipulować. Dobra literatura daje nam też jakiś rodzaj estetycznego zachwytu nad światem i perfekcją słowa.

W ostatnim czasie mieliśmy sporo dobrej literatury: Dorota Masłowska, Natalia Fiedorczuk, Zyta Rudzka, Aleksandra Zielińska, Tomasz Różycki, Wojciech Kuczok, Jarosław Kamiński, Ignacy Karpowicz. To tylko niektórzy z długiej listy współczesnych polskich pisarzy, którą pewnie w sposób subiektywny "wyrabia" sobie w pamięci każdy czytelnik. A przecież są jeszcze ci niewspółcześni, ale najważniejsi: Iwaszkiewicz, Andrzejewski, Dygat.

Co sprawia , że pewni autorzy zostają z nami tylko na czas "aktualnie teraźniejszy" a inni nie podlegają dezaktualizacji ?  Może jest to pewna umiejętność widzenia uniwersalności w losach kruchej jednostki rzuconej na pożarcie czasu, albo dostrzeżenie momentu w historii, który literacko przetworzony staje się metaforą swoich czasów, a może nowatorstwo formy i języka, nad którymi nie da się przejść obojętnie? Każdy ma pewnie na to pytanie własną odpowiedź podpartą ważnymi dla siebie  utworami.




                                           

czwartek, 15 marca 2018

Krawiec i jego muza


Nieśmiały i apodyktyczny, asceta i smakosz jednocześnie. Kapryśny ale zdystansowany koneser pięknych (i bogatych ) kobiet, dla których projektuje i szyje ubrania. One czują się w nich jeszcze piękniejsze  i w nich znaczą jeszcze więcej. Doskonale zna swoje klientki i sprzedaje im doskonały, na miarę skrojony i uszyty towar/fantom. W stworzonym przez siebie  Haute couture jest magiem/czarodziejem, który zamiast różdżki ma pudełko ze szpilkami. Niespodziewanie do jego doskonale pięknego i uporządkowanego świata wkracza ona. Kelnerka z nadmorskiej miejscowości, o intrygującej urodzie i uroczym, zagadkowym uśmiechu. Ta pozornie delikatna i łatwa do zdominowania kobieta będzie dla czarodzieja modelką, muzą i powiernicą ale też stanie się jego fatum, zgubą i przewrotnym wybawieniem.

W tym filmie najważniejsze są twarze: uśmiechy, spojrzenia, grymasy. Gra aktorów, genialny, intensywny jak zawsze  Daniel Day-Lewis i (to jest największe odkrycie tego filmu) rewelacyjna, "zniuansowana" Vicky Krieps.  Piękno tego filmu tkwi nie tylko w grze aktorów, znakomitej scenografii, muzyce, ale też w samej przewrotnej opowieści o kobiecie i mężczyźnie, uniwersalnym temacie, w którym wydawałoby się, widzieliśmy już wszystko.




                                                              

                                             Nić widmo/Phantom Thread, USA, 2017                                            
scen. i reż. Paul Thomas Anderson
wyst.: Daniel Day-Lewis, Vicky Krieps, Lesley Manville







poniedziałek, 5 lutego 2018

Pasja

Ludzie z wielką pasją bywają irytujący, zwłaszcza dla tych, którzy takich pasji nie mają. Wielkie pasje bywają obsesyjne i nałogowe, a nawet śmiertelne. My przeciętniacy,  na wielkich pasjonatów  patrzymy jak na osobników ze skłonnościami do autodestrukcji, pozbawionych instynktu samozachowawczego. Im większa jest ich pasja, determinacja do jej realizacji, im większe ryzyko, tym bardziej ich działania wydają nam się nieracjonalne a nawet szkodliwe. A przecież chcielibyśmy zostać mistrzami świata w szachach,  odkryć cząstkę Higgsa albo zdobyć Mount Everest. Dla większości z nas i z różnych powodów, takie  marzenia wydają się być absurdalne,  niemożliwe do spełnienia ("Tak to rozwaga czyni nas tchórzami"). Ci, którzy mają odwagę myśleć inaczej i realizują swoją pasję do końca są panami/paniami świata, nawet jeżeli płacą za to bardzo wysoką cenę.