piątek, 8 grudnia 2017

Lekcja historii


Na  lekcjach historii uczono nas, że Polska była  wielkim, wspaniałym krajem Piastów i Jagiellonów. Nigdy na nikogo nie napadała, a jeżeli prowadziła wojny, to tylko obronne. Mieszkali w niej ze sobą   zgodnie Polacy, Rusini, Litwini, Ukraińcy, Żydzi, Tatarzy a nawet Niemcy.

Aż nagle i niespodziewanie źli sąsiedzi ze Wschodu, Zachodu i Południa podzielili między siebie ten wielki wspaniały kraj i znaleźliśmy się na prawie 150 lat pod zaborami, straciliśmy niepodległość. Potem były powstania, wywózki i Sybir. Była też literatura romantyczna i etos Polaka  patrioty, dzielnego, religijnego i niezłomnego, który walczy bez wytchnienia za ojczyznę. Odzyskana na dwadzieścia lat niepodległość została znowu utracona i znowu zdrajcy ze Wschodu i Zachodu nas pognębili. Ci z Zachodu mieli eleganckie mundury, czarne skórzane płaszcze i buty,  na szyi przypięty  krzyż celtycki. Na czapkach naszywki ze swastyką (obecnie starohinduskim emblematem słońca). Jechali na  motorach, dumni nordycy, wycinając po drodze kartoflany kraj Słowian. Zostawili po sobie ruiny i zgliszcza, zmaltretowanych wojną ludzi.

Niechcianym komuchom jakoś udawało się odbudowywać kraj ale wszyscy Polacy  jak jeden mąż działali w podziemnej opozycji.Pod komuszym butem, w domach, szkołach i uniwersytetach tlił się nadal prasłowiański ogień prawa i sprawiedliwości oraz potrzeba słusznej zemsty za dziejowe upokorzenia.Teraz wreszcie nadszedł czas odwetu. Upokarzany, lekceważony i zdradzany naród wstał z kolan aby rozbłysnąć z całą mocą patriotycznym ogniem niesionym na przodzie przez dumną, białą młodzież wszechpolską i inną. Młodzież czystej krwi, nieskażoną komuszą zarazą i obcym robactwem. Teraz oni idą przez miasto, które kiedyś zostało zrównane z ziemią, przez tych, którzy teraz są dla nich wzorem.  "Raz sierpem raz młotem ...". "My chcemy Boga", a za nimi płonie biało czerwony las ...






Wypisy  fakultatywne z historycznych przyczyn utraty niepodległości przez Polskę
Źródło: Wikipedia.

Przyczyną rozbiorów była niezdolność kraju do reform, mogących wzmocnić siłę militarną Polski. Mimo znacznego potencjału gospodarczego nie zdołano przeprowadzić koniecznych reform podatkowych (np. stałego opodatkowania szlachty i duchowieństwa) i politycznych (m.in. zniesienie liberum veto i pańszczyzny). Przeciw reformom była zarówno większość szlachty, magnaterii, jak i duchowieństwa. Podejmowane próby reform w myśl idei oświeceniowych upadły. Szczególną rolę odegrała zdrada części magnatów, wyższego duchowieństwa i szlachty w ramach tzw. konfederacji targowickiej.

U zewnętrznych źródeł rozbiorów leży współdziałanie Rosji i Prus na sejmie konwokacyjnym w 1764.
11 kwietnia mocarstwa te podpisały tajny aneks do traktatu sojuszniczego, w którym zobowiązały się do wspólnego wystąpienia zbrojnego przeciwko Rzeczypospolitej, gdy strony uznają, że zagrożone są ich interesy w tym kraju.

W wyniku presji prymasa interrexa Władysława Aleksandra Łubieńskiego* Rzeczpospolita uznała oficjalnie na sejmie konwokacyjnym tytuły carycy Wszech Rosji Katarzyny II (nieuznawany od 1721) i tytuł króla Prus Fryderyka II (nieuznawany od 1701). Stanowiło to realne zagrożenie dla integralności terytorialnej państwa polskiego. Rosja w czasie rozbiorów podnosiła z tego tytułu roszczenia terytorialne wobec ziem ruskich Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Prusy natomiast wykorzystały fakt, że Prusy Królewskie stanowiły niegdyś integralną całość z Prusami Wschodnimi, choć Fryderyk II przyznawał w swoich pismach, że nie posiada żadnych prawnych podstaw do pretensji względem prowincji polskich
Jednocześnie austriaccy Habsburgowie jako królowie Węgier od XVI w. rościli prawa do Rusi Halicko-Włodzimierskiej (po łacinie: Galicji i Lodomerii).


*Władysław Aleksander Łubieński herbu Pomian (ur. 1 listopada 1703, zm. 21 czerwca 1767) – arcybiskup gnieźnieński i prymas Polski, interrex w 1763 roku, arcybiskup lwowski, opat komendatoryjny paradyski i tyniecki w 1760 roku . Brat Floriana Łubieńskiego.

Po śmierci Augusta III został interreksem Polski. Jeszcze za jego życia spiskował z familią Czartoryskich chcąc dokonać zamachu stanu przy pomocy wojsk rosyjskich. Łubieński był człowiekiem próżnym, ceniącym chwilową władzę i korzystającym z niej. Obsadzał swych krewnych i przyjaciół na lukratywnych posadach. W listopadzie 1763 roku wyznaczając osoby na poselstwa do obcych dworów, uwzględnił przede wszystkim swych krewnych. Posłem do Rzymu, Neapolu i Wenecji został ksiądz Maciej Józef Łubieński, do Petersburga – Kazimierz Łubieński, do Wersalu i Lunéville – Franciszek Bieliński, do Hagi, Madrytu, Londynu, Lizbony i Turynu – Józef Poniński, do Drezna Teodor Potocki, do Wiednia – Maksymilian Ossoliński, do Berlina – Stanisław Kostka Gadomski, do Sztokholmu i Kopenhagi – Izydor Ostroróg. Wszystkich tych dyplomatów bardzo szczodrze opłacił. Ich misje nie odgrywały większej roli.

Człowiekiem, którego rad Łubieński prawie zawsze słuchał, był ksiądz Andrzej Stanisław Młodziejowski. Ten inteligentny i chciwy prałat namówił Łubieńskiego do jednoznacznego opowiedzenia się po stronie Czartoryskich i Rosji.

W korespondencji z Fryderykiem II i Katarzyną II tytułował ich „Królem w Prusiech” i „Imperatorową Wszechrosji”, które to tytuły nie były dotąd uznawane przez Rzeczpospolitą. Tytuły te uznał oficjalnie na sejmie konwokacyjnym 1764 roku. Oni odwdzięczali się stosowaną wobec niego zaszczytną formułą „Celcissimus princeps”, której nie używano dotąd wobec żadnego interrexa.

13 kwietnia 1764 wobec zbrojnej interwencji Katarzyny II, Jan Klemens Branicki i grupa przychylnych mu senatorów zażądała by prymas Łubieński zwołał pospolite ruszenie, ten jednak odmówił, wtedy grupa 14 senatorów przesłało pisma do dworów w Petersburgu i Berlinie wzywające do nieingerowania w sprawy polskie. Poseł rosyjski Herman Karl von Keyserling zdecydował się pisma nie przyjąć, pod pozorem że tytulatura imperatorowej jest w niej źle napisana, przyjęli ją natomiast Gédéon Benoît i król Fryderyk II, nie chcąc zrażać do końca tych, którzy widzieli oparcie dla Polski w Prusach. Poseł austriacki Florimont-Claude Mercy-Argenteau, zachęcał Branickiego i jego stronników do konfederacji, lecz nie udało się ostatecznie jej zorganizować. Był elektorem Stanisława Augusta Poniatowskiego w 1764 roku z województwa poznańskiego.

25 listopada 1764 prymas Władysław Aleksander Łubieński koronował Stanisława Augusta Poniatowskiego na króla Polski w kolegiacie św. Jana w Warszawie. Jako stronnik Rosji pobierał wówczas stałą pensję z ambasady rosyjskiej w wysokości 500 000 złp. W 1758 odznaczony Orderem Orła Białego.

W 1764 roku został wyznaczony senatorem rezydentem. W 1765 został kawalerem Orderu Świętego Stanisława.

Prawdopodobnie został otruty przez Rosjan w 1767 roku, gdyż nie chciał podporządkować się planom równouprawnienia dysydentów, wysuwanym przez posła rosyjskiego Nikołaja Repnina.



wtorek, 31 października 2017

Dick, Scott i Villeneuve





Wydawałoby sie, że  nie ma już takich reżyserów/magików, którzy "czują czas", robią wielkie kino i jednocześnie trzymają widza  za gardło. Po obejrzeniu kilku wcześniejszych filmów Denisa Villeneuve'a: Pogorzeliska, Labiryntu, Sicario można się było domyślić, że jest to wybitna postać we współczesnym kinie, która posiada niezwykły talent łączenia filmu gatunkowego z artystycznym,  o uniwersalnym przekazie, tak jak kiedyś robił to Ridley Scott.

"Blade Runner 2049" Villeneuve'a, jest nawiązaniem do "Łowcy androidów"  Ridleya Scotta, ale przede wszystkim  jest magicznie sfilmowaną  wizją świata z powieści Philipa K. Dicka , w którym miłość jest hologramem a wspomnienia implantowanym majaczeniem. To świat w którym wszystko jest aplikacją, repliką, programem, biotechnologią i ... tęsknotą do świata w wersji analogowej

 W przeciwieństwie do czasu z "Łowcy androidów" świat  Blade Runnera 2049 zamieszkują już perfekcyjnie skonstruowani replikanci, absolutnie posłuszni/podporządkowani swoim twórcom. Nieliczni, którzy posiadają jeszcze resztki samodzielności są systematycznie eliminowani i zastępowani doskonalszymi/posłuszniejszymi modelami.

"Zdecydowałem się zrobić „Blade Runnera 2049” przede wszystkim dlatego, że Philip K. Dick stworzył  w "Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?", książkowym pierwowzorze "Blade Runnera", kapitalne, mocne role.[...] Mam nadzieję, że po wyjściu z kina choć trochę zastanowimy się nad obecną kondycją świata.".

Blade Runner 2049. Reż. Denis Villeneuve.
Zdjęcia:Roger Deakins
Muzyka: Hans Zimmer, Benjamin Wallfisch
Aktorzy: Ryan Gosling, Harrison Ford, Sylvia Hoeks, Jared Leto, Ana de Armas.
USA, Wielka Brytania, Kanada, 2017

Łowca androidów (oryg. Blade Runner). Reż. Ridley Scott.
Zdjęcia Jordan Cronenweth
Muzyka: Vangelis
Aktorzy: Harrison Ford, Rutger Hauer, Sean Young
USA, Wielka Brytania, Hongkong, 1982

Czy androidy marzą o elektrycznych owcach?, Philip K. Dick,
przeł. Sławomir Kędzierski, Prószyński i Ska, Warszawa, 1995
(Wyd. oryg. ang., 1968)




środa, 20 września 2017

"Kocham Kraków miłością żony alkoholika"







Kraków postanowił zmierzyć swój poziom kreatywności ramach międzynarodowego projektu Indeks Miast Kreatywnych, według koncepcji znanego brytyjskiego eksperta "od miast", prof. Charlesa Landry'ego, o którym zresztą było pisane w tym blogu z okazji konferencji "Kraków i świat" w 2015 r.  w krakowskim MCK. Pierwsza część tego projektu ma wyodrębnić na mapie Krakowa najbardziej kreatywne i innowacyjne punkty na mapie miasta "ogniska kreatywnej energii". Inicjatywa cenna i potrzebna, angażująca mieszkańców miasta, którzy mogą wyrazić swoje opinie o mieście biorąc udział w ankiecie składającej się z kilkudziesięciu pytań, które badaczom mają pomóc dać odpowiedź w jakim kierunku miasto powinno się rozwijać. Kłopot  polega jednak na tym, że teorii i badań na temat rozwoju Krakowa na  mniejszą lub większą  skalę było już bardzo wiele (Nowa Huta Przyszłości, chociażby) a bardzo niewiele z tego wynikło. Charakterystyczna jest też "wizualizacja" myślenia o kreatywności Krakowa w postaci plakatu informacyjnego do  "Indeksu Miast Kreatywnych". Otóż na plakacie "Krakowa kreatywnego miasta przyszłości" mamy widok Wieży Mariackiej z perspektywą na Sukiennice i część Starego Miasta, czyli idealny przykład  myślenia o Krakowie jako miejscu średniowiecznym w obrębie Plant.






Przy całym swoim dorobku, potencjale i możliwościach, Kraków coraz bardziej zyskuje opinię miasta dusznego, ciężkiego i konserwatywnego, zapatrzonego w wielką przeszłość historyczną , nekropolię Wielkich Polaków, miejsce nadętych  narodowych celebracji i turystycznej tandety. Miasto Królów Polskich,  byłych, niedoszłych i teraźniejszych premierów kilku współczesnych ministrów oraz oraz last but not least obecnego Prezydenta Wszystkich Polaków. Przy tym jest to miasto, które potrafi bezmyślnie tracić albo lekceważyć ludzi nietuzinkowych, nawet wybitnych, chyba, że są kardynałami/papieżami albo trupami z wieloletnim stażem .  Żywi/kreatywni  prędzej czy później  z tego miasta się wynoszą. "Kocham Kraków miłością żony alkoholika"(... ) pod tymi słowami  Jana Klaty, na pożegnanie Narodowego Starego Teatru podpisałoby się wielu "uchodźców".

Przez jakiś krótki czas Stary Teatr był forpocztą nowego/kreatywnego myślenia w konserwatywnym Krakowie. Niestety,  ten czas się skończył. Na pocieszenie, po zmierzeniu "kreatywnego pulsu",  Kraków  będzie zapewne  wpisany do  "Indeksu Miast Kreatywnych".








czwartek, 20 lipca 2017

Sąd Ostateczny






W związku z  podjętą dla dobra społeczeństwa reformą sądownictwa  należy  zająć się  również konieczną i oczekiwaną rewitalizacją prawa boskiego i  Sądu Ostatecznego, o którym  w ferworze zmian zupełnie zapomniano.  A jak wszyscy wiemy i w tym obszarze zaobserwowano liczne nieprawidłowości, które wymagają szybkiej reformy, zwłaszcza Najwyższa Kasta, która zupełnie nie podlega demokratycznej kontroli społecznej. Istnieją też ziemscy sędziowie/kapłani, którzy mając wpływ na wyroki Sądu Ostatecznego, sami dopuścili się aktów przemocy cielesnej lub innych czynów niegodnych. Społeczeństwo sprzeciwia się również nieuzasadnionym, wysokim opłatą za usługi, które przecież mają ułatwić należny każdemu sprawiedliwy i bezpłatny dostęp przed Oblicze Sądu Ostatecznego. Zdarzają się również przypadki, co prawda nieliczne, podważania niezaprzeczalnej wyższości Sądu Ostatecznego nad organizacjami sądowo-religijnymi innych narodów, szerząc tym samym szkodliwą i niebezpieczną dla bytu naszego państwa ideę multi-kulti.

W związku z powyższym należy niezwłocznie podjąć pracę nad ustawą  o dostępności do zawodu sędziego/kapłana Sądu Ostatecznego, tak aby kandydaci do zawodu, a przede wszystkim do zajmowania zaszczytnych stanowisk w probostwach, diecezjach, archidiecezjach, kuriach i episkopatach, jako instytucjach  pośredniczących między obywatelem a Sadem Ostatecznym  byli poddawani społecznej kontroli/weryfikacji:

1. Ministra Zdrowia, który zbada ewentualne dewiacje seksualne kandydata (pedofilia, ekshibicjonizm, sodomia, seksizm).

2. Ministra Kultury, który sprawdzi czy za kandydatem nie ukrywa się zdradziecka morda albo inna kanalia, np. wywodząca się ze środowiska bezrobotnych aktorów zreformowanych teatrów.

3. Ministra Spraw Wewnętrznych, który oceni skłonności kandydata do ew. współpracy z innymi religiami albo przedstawicielami innych kultur, zwłaszcza tych podważających oczywistą wyższość Kościoła Katolickiego Narodu Polskiego.

4. Ministra Środowiska, który wyda opinię, czy kandydat nie jest ekoterrorystą, podważającym naturalne prawo do wyżynania podległej człowiekowi fauny i flory, apostołem wegetarian i rowerzystów głoszących brednie o zmianach klimatu, zanieczyszczeniu środowiska, potrzebie korzystania z odnawialnych źródeł energii.

5.Ministra Edukacji, który oceni,czy kandydat akceptuje zasady nauczania skupione na historii zwycięskich powstań, wstawania z kolan, mszy, marszobiegów, rocznicowych/miesięcznych akademii i rekonstrukcji.

6.Ministra Spraw Zagranicznych, który sprawdzi, czy kandydat nie wykazuje zbyt daleko idących skłonności w kierunku standardów  UE, zamiast skupić się na innych wzorcowych demokracjach np w San Escobar.

7. Ministra Obrony Narodowej, który oceni zdolność kandydata, do zajmowania  stanowisk oficerskich (od pułkownika wzwyż), zwłaszcza w promowaniu zaszczytnej idei polegnięcia za ojczyznę, które będzie skutkowało odpowiednią ilością bezpłatnych (na koszt państwa) mszy za poległego/poległych lub innych aktów religijno-państwowych, określonych w przepisach wykonawczych. Nie aspirujących do wysokich stanowisk oficerskich kapłanów/funkcjonariuszy należy ocenić pod względem ich przydatności w szeregach Obrony Terytorialnej (zawsze na przodzie kolumny z feretronem, monstrancją lub kropidłem).

8. Ministra Finansów, który ureguluje sprawy majątków parafialnych, diecezjalnych, bis i arcybis/kupich oraz na mocy ustawy określi stawki usług, które umożliwią obywatelom swobodny/szybki dostęp przed Oblicze Najwyższego Sędziego.

9. Ministra Sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego, Wielkiego Inkwizytora (Trzech w Jednym) , który zapewni odpowiednie warunki do obiektywnej oceny kapłana/sędziego pośredniczącego w drodze obywatela przed Oblicze Najwyższego (bez możliwości przewlekłych postępowań procesowych, które skutkowałyby ew. przedawnieniem) i zajęcia odpowiedniego miejsca, które mu w wyniku tego postępowania Najwyższa Opatrzność wyznaczy (należy w konsultacjach społecznych rozważyć, czy ustawa mogłaby wskazywać takie miejsce niektórym obywatelom głównie ateistom, komunistom, lewakom, esbekom, ekoterrorystom  i innym członkom totalnej opozycji  wyłącznie na mocy rozporządzenia do ustawy, bez konieczności  stawiania ich przed Najwyższym Sędzią).

Wiadomym jest, że delikatna materia ustawy zahaczająca o życie wieczne (wnioskodawcy/wnioskodawców) będzie budzić kontrowersje a nawet protesty. Należy jednak nieustępliwie tłumaczyć suwerenowi konieczność jej przeprowadzenia, po to, aby wyeliminować kastę funkcjonariuszy/kapłanów niegodnych bycia reprezentantami Sądu Ostatecznego.

W tej sprawie ważna będzie również opinia Pana Prezydenta, ale ze względu na Jego bliską znajomość funkcjonariuszy/kapłanów  jak i samej instytucji Kościoła Katolickiego Narodu Polskiego nie należy spodziewać się z Jego strony specjalnych utrudnień, od teoretycznie istniejącego, poddanego wcześniejszej rewitalizacji TK również.

Tak zreformowany Sąd Ostateczny, poddany kontroli społecznej (częściowej, ze zrozumiałych względów) bez podejrzeń o kastowość przynajmniej jego ziemskich funkcjonariuszy, transparentnie  konsultowany z Ministrem Sprawiedliwości, Prokuratorem Generalnym, Wielkim Inkwizytorem (Trzech w Jednym,  namaszczonym przez Suwerena) mógłby z powodzeniem zastąpić wszystkie inne, niedoskonałe przybytki ziemskiej sprawiedliwości.
















środa, 31 maja 2017

Fabryka traktorów w Etiopii


Dlaczego jednym się udaje a drugim nie?  Dlaczego jedne kraje są bogatsze od innych, przy podobnym potencjale, warunkach, położeniu? Dlaczego np. Albania nie jest Szwajcarią?  Co jest decydujące?
Dla Fromma to zdolność do wolności, która jest gwarantem tolerancji i  warunkiem do podejmowania ryzyka. Dla Ortegi y Gasseta to rozumienie zmieniających się zjawisk społecznych na tyle, aby zachować równowagę i uniknąć bezmyślnego buntu (mas). Dla Huntingtona to dbanie o przynależność do własnej kultury i obrona uniwersalnych zasad. Dla Floridy to zaistnienie klasy kreatywnej, która jest motorem cywilizacyjnego postępu. A jednak pomimo upływu tylu lat od napisania różnych mądrych książek,  biedni są jeszcze biedniejsi i jest ich coraz więcej, bogaci są jeszcze bogatsi i jest ich mało. Wolność, jak przewidywał zresztą Fromm,  traci na rzecz bezpieczeństwa. W świecie medialnym,  klasa kreatywna traci na znaczeniu na rzecz celebrytów. "Zderzenie cywilizacji" nie jest już kojarzone z pozytywną wielokulturowością ale z terroryzmem. Wspólnota i kapitał społeczny tracą na rzecz narodowych, ekonomicznych, partykularnych egoizmów. Co zatem nam pozostaje z ponownej lektury klasyków myśli społecznej w większości jeszcze z  ubiegłego wieku? Na tegorocznym Roland Garros pojawiła się Tunezyjka, która jako "lucky loser" przeszła do następnej rundy wielkoszlemowego turnieju. Może to jest wreszcie  pozytywny zwiastun drugiego etapu Afrykańskiej Wiosny, która jakby nie było zaczęła się w Tunezji. A w Europie:   En Marche!


                                                  

 Bibliografia
  Erich Fromm, Ucieczka od wolności. Wydaw, Czytelnik, 2014. Wyd. 15
Ortega y Gasset, Bunt mas i inne pisma socjologiczne. Wydaw. PWN, 1982
Samuel Huntington, Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego. Wydaw. Muza, 2005. Wyd. 7 Richard Florida,  Narodziny klasy kreatywnej oraz jej wpływ na przeobrażenia w charakterze pracy, wypoczynku, społeczeństwa i życia codziennego. Narodowe Centrum Kultury, 2010


czwartek, 13 kwietnia 2017

Wielkanoc 2017



Wielkiej Tajemnicy doświadczamy zmysłami, bo oprócz poetów, brakuje nam słów na jej opowiedzenie. Najbliżej niej jest muzyka, obraz albo szczególny fragment miejsca na ziemi. Pojawia się  w nas na krótko "epifania estetycznej ekstazy". Wielka sztuka nie przynosi nam jednak pocieszenia, czasem potrafi uspokoić nerwy, zagłuszyć niepokój. Na pocieszenie musi nam wystarczyć pisanka, cukrowy baran z chorągiewką  albo uśmiech czekoladowego zająca.








Zbigniew Herbert
Rozmyślenia Pana Cogito o odkupieniu


Nie powinien przysyłać syna

zbyt wielu widziało
przebite dłonie syna
jego zwykłą skórę

zapisane to było
aby nas pojednać
najgorszym pojednaniem

zbyt wiele nozdrzy
chłonęło z lubością
zapach jego strachu

nie wolno schodzić
nisko
bratać się krwią

nie powinien przysyłać syna
lepiej było królować
w barokowym pałacu z marmurowych chmur

na tronie przerażenia
z berłem śmierci



Ryszard Kapuściński
Cierpienie i wina


Tylko okryci zgrzebnym płótnem
potrafią przyjąć w siebie
cierpienie drugiego
podzielić jego ból

odziani w oporny opancerz ego
przeczuwając że rozlegnie się jęk –
zawczasu głuchniemy
że ujrzymy ranę i krew –
zawczasu ślepniemy
mówimy sobie:
ścieżka Golgoty jest wąska
nie zmieści dwoje ludzi
każdy musi iść sam

mówią:
unikaj cierpiącego
choćby niechcący
wbije w ciebie cierń –
poczucie winy



Bolesław Leśmian
W czas zmartwychwstania


W czas zmartwychwstania Boża moc
Trafi na opór nagłych zdarzeń.
Nie wszystko stanie się w tę noc
Według niebieskich wyobrażeń.

Są takie gardła, których zew
Umilkł w mogile – bezpowrotnie.
Jest taka krew – przelana krew.
Której nie przelał nikt – dwukrotnie.

Jest takie próchno, co już dość
Zaznało zgrozy w swym konaniu!
Jest taka dumna w ziemi kość,
Co się sprzeciwi – zmartwychwstaniu!

I cóż, że surma w niebie gra.
By nowym bytem – świat odurzyć?
Nie każdy śmiech się zbudzić da!
Nie każda łza się da powtórzyć!





piątek, 3 marca 2017

Ona, oni i czarny kot


Francuska kobieta, powiedzmy w średnim wieku,  właścicielka firmy tworzącej perwersyjne  gry komputerowe, bogata paryska burżujka, niezależna, seksualnie wyzwolona, dominująca i prowokująca. Niezaradny mąż naukowiec, gamoniowaty i unikający samodzielności syn, niekomfortowy, ze względu na przypływy poczucia winy kochanek - mężczyźni z jej najbliższego otoczenia, są przez nią niemal całkowicie zdominowani. Jej silna osobowość panuje nawet nad "młodymi wilkami" z branży informatycznej, ale oni przynajmniej próbują czasami na swój "wirtualny" rzecz jasna  sposób jej dopiec. Jest jeszcze ojciec, seryjny morderca, odsiadujący dożywocie i zagadkowy sąsiad, personifikacja freudowskich neuroz. Wydawałoby się, że pierwsza mocna scena z filmu, będzie zapowiadała załamanie nerwowe, strach, przygnębienie.
Nic z tych rzeczy. Elle/Michelle/Huppert całkowicie panuje nad sytuacją i z Bunuelowskim  wdziękiem wychodzi z każdej opresji. Oglądając ten film ma się zresztą wrażenie, że mógłby go nakręcić sam Bunuel, bo ma to "coś" z klimatu "Piękności dnia", "Mrocznego przedmiotu pożądania" i "Dyskretnego uroku burżuazji".

"Elle"/Michèle/Huppert to postać z najnowszego filmu Paula Verhoevena, holenderskiego reżysera, którego bardzo lubię za "specyficznie perwersyjne" portrety kobiet z "Showgirls" i "Nagiego instynktu". Verhoeven należy do tych reżyserów, którzy lubią prowokować i zwykle to mu się udaje, bo wie jak ugryźć naszą ludzką hipokryzję i wywołać u widzów (i feministek i mizoginów) "święte oburzenie". A że przy tym, jak na wykształconego matematyka i fizyka przystało, posiada jeszcze wyczucie czasu, poczucie humoru, niezależność, styl i elegancję,co powoduje, że zawsze znakomicie dobiera aktorki do swoich filmów.

"Elle" to przede wszystkim popis Isabelle Huppert, wspaniałej francuskiej aktorki, która nie po raz pierwszy zresztą, znakomicie wciela się w rolę silnej, dominującej kobiety ("Pianistka", "Ceremonia"). Należy do szacownego grona wybitnych francuskich aktorek, takich jak min. Simone Signoret, Jeanne Moreau, Catherine Deneuve, Sandrine Bonnaire, Sophie Marceau, Charlotte Gainsbourg, Marion Cotillard: silnych, niezależnych, inteligentnych i pięknych kobiet, które wyznaczały trendy  nie tylko w kinie. Polecam uwadze, zwłaszcza Pań, nie tylko od święta.






 Elle, dramat/thriller, Francja/Niemcy (2017)
reż. Paul Verhoeven
Nagrody: Złote Globy 2017 dla najlepszego filmu  i najlepszej aktorki Isabelle Huppert
Cezar 2017 dla najlepszego filmu
Nominacja do Oscara 2017 dla Isabelle Huppert za pierwszoplanową rolę żeńską