środa, 31 maja 2017

Fabryka traktorów w Etiopii


Dlaczego jednym się udaje a drugim nie?  Dlaczego jedne kraje są bogatsze od innych, przy podobnym potencjale, warunkach, położeniu? Dlaczego np. Albania nie jest Szwajcarią?  Co jest decydujące?
Dla Fromma to zdolność do wolności, która jest gwarantem tolerancji i  warunkiem do podejmowania ryzyka. Dla Ortegi y Gasseta to rozumienie zmieniających się zjawisk społecznych na tyle, aby zachować równowagę i uniknąć bezmyślnego buntu (mas). Dla Huntingtona to dbanie o przynależność do własnej kultury i obrona uniwersalnych zasad. Dla Floridy to zaistnienie klasy kreatywnej, która jest motorem cywilizacyjnego postępu. A jednak pomimo upływu tylu lat od napisania różnych mądrych książek,  biedni są jeszcze biedniejsi i jest ich coraz więcej, bogaci są jeszcze bogatsi i jest ich mało. Wolność, jak przewidywał zresztą Fromm,  traci na rzecz bezpieczeństwa. W świecie medialnym,  klasa kreatywna traci na znaczeniu na rzecz celebrytów. "Zderzenie cywilizacji" nie jest już kojarzone z pozytywną wielokulturowością ale z terroryzmem. Wspólnota i kapitał społeczny tracą na rzecz narodowych, ekonomicznych, partykularnych egoizmów. Co zatem nam pozostaje z ponownej lektury klasyków myśli społecznej w większości jeszcze z  ubiegłego wieku? Na tegorocznym Roland Garros pojawiła się Tunezyjka, która jako "lucky loser" przeszła do następnej rundy wielkoszlemowego turnieju. Może to jest wreszcie  pozytywny zwiastun drugiego etapu Afrykańskiej Wiosny, która jakby nie było zaczęła się w Tunezji. A w Europie:   En Marche!


                                                  

 Bibliografia
  Erich Fromm, Ucieczka od wolności. Wydaw, Czytelnik, 2014. Wyd. 15
Ortega y Gasset, Bunt mas i inne pisma socjologiczne. Wydaw. PWN, 1982
Samuel Huntington, Zderzenie cywilizacji i nowy kształt ładu światowego. Wydaw. Muza, 2005. Wyd. 7 Richard Florida,  Narodziny klasy kreatywnej oraz jej wpływ na przeobrażenia w charakterze pracy, wypoczynku, społeczeństwa i życia codziennego. Narodowe Centrum Kultury, 2010


czwartek, 13 kwietnia 2017

Wielkanoc 2017



Wielkiej Tajemnicy doświadczamy zmysłami, bo oprócz poetów, brakuje nam słów na jej opowiedzenie. Najbliżej niej jest muzyka, obraz albo szczególny fragment miejsca na ziemi. Pojawia się  w nas na krótko "epifania estetycznej ekstazy". Wielka sztuka nie przynosi nam jednak pocieszenia, czasem potrafi uspokoić nerwy, zagłuszyć niepokój. Na pocieszenie musi nam wystarczyć pisanka, cukrowy baran z chorągiewką  albo uśmiech czekoladowego zająca.








Zbigniew Herbert
Rozmyślenia Pana Cogito o odkupieniu


Nie powinien przysyłać syna

zbyt wielu widziało
przebite dłonie syna
jego zwykłą skórę

zapisane to było
aby nas pojednać
najgorszym pojednaniem

zbyt wiele nozdrzy
chłonęło z lubością
zapach jego strachu

nie wolno schodzić
nisko
bratać się krwią

nie powinien przysyłać syna
lepiej było królować
w barokowym pałacu z marmurowych chmur

na tronie przerażenia
z berłem śmierci



Ryszard Kapuściński
Cierpienie i wina


Tylko okryci zgrzebnym płótnem
potrafią przyjąć w siebie
cierpienie drugiego
podzielić jego ból

odziani w oporny opancerz ego
przeczuwając że rozlegnie się jęk –
zawczasu głuchniemy
że ujrzymy ranę i krew –
zawczasu ślepniemy
mówimy sobie:
ścieżka Golgoty jest wąska
nie zmieści dwoje ludzi
każdy musi iść sam

mówią:
unikaj cierpiącego
choćby niechcący
wbije w ciebie cierń –
poczucie winy



Bolesław Leśmian
W czas zmartwychwstania


W czas zmartwychwstania Boża moc
Trafi na opór nagłych zdarzeń.
Nie wszystko stanie się w tę noc
Według niebieskich wyobrażeń.

Są takie gardła, których zew
Umilkł w mogile – bezpowrotnie.
Jest taka krew – przelana krew.
Której nie przelał nikt – dwukrotnie.

Jest takie próchno, co już dość
Zaznało zgrozy w swym konaniu!
Jest taka dumna w ziemi kość,
Co się sprzeciwi – zmartwychwstaniu!

I cóż, że surma w niebie gra.
By nowym bytem – świat odurzyć?
Nie każdy śmiech się zbudzić da!
Nie każda łza się da powtórzyć!





piątek, 3 marca 2017

Ona, oni i czarny kot


Francuska kobieta, powiedzmy w średnim wieku,  właścicielka firmy tworzącej perwersyjne  gry komputerowe, bogata paryska burżujka, niezależna, seksualnie wyzwolona, dominująca i prowokująca. Niezaradny mąż naukowiec, gamoniowaty i unikający samodzielności syn, niekomfortowy, ze względu na przypływy poczucia winy kochanek - mężczyźni z jej najbliższego otoczenia, są przez nią niemal całkowicie zdominowani. Jej silna osobowość panuje nawet nad "młodymi wilkami" z branży informatycznej, ale oni przynajmniej próbują czasami na swój "wirtualny" rzecz jasna  sposób jej dopiec. Jest jeszcze ojciec, seryjny morderca, odsiadujący dożywocie i zagadkowy sąsiad, personifikacja freudowskich neuroz. Wydawałoby się, że pierwsza mocna scena z filmu, będzie zapowiadała załamanie nerwowe, strach, przygnębienie.
Nic z tych rzeczy. Elle/Michelle/Huppert całkowicie panuje nad sytuacją i z Bunuelowskim  wdziękiem wychodzi z każdej opresji. Oglądając ten film ma się zresztą wrażenie, że mógłby go nakręcić sam Bunuel, bo ma to "coś" z klimatu "Piękności dnia", "Mrocznego przedmiotu pożądania" i "Dyskretnego uroku burżuazji".

"Elle"/Michèle/Huppert to postać z najnowszego filmu Paula Verhoevena, holenderskiego reżysera, którego bardzo lubię za "specyficznie perwersyjne" portrety kobiet z "Showgirls" i "Nagiego instynktu". Verhoeven należy do tych reżyserów, którzy lubią prowokować i zwykle to mu się udaje, bo wie jak ugryźć naszą ludzką hipokryzję i wywołać u widzów (i feministek i mizoginów) "święte oburzenie". A że przy tym, jak na wykształconego matematyka i fizyka przystało, posiada jeszcze wyczucie czasu, poczucie humoru, niezależność, styl i elegancję,co powoduje, że zawsze znakomicie dobiera aktorki do swoich filmów.

"Elle" to przede wszystkim popis Isabelle Huppert, wspaniałej francuskiej aktorki, która nie po raz pierwszy zresztą, znakomicie wciela się w rolę silnej, dominującej kobiety ("Pianistka", "Ceremonia"). Należy do szacownego grona wybitnych francuskich aktorek, takich jak min. Simone Signoret, Jeanne Moreau, Catherine Deneuve, Sandrine Bonnaire, Sophie Marceau, Charlotte Gainsbourg, Marion Cotillard: silnych, niezależnych, inteligentnych i pięknych kobiet, które wyznaczały trendy  nie tylko w kinie. Polecam uwadze, zwłaszcza Pań, nie tylko od święta.






 Elle, dramat/thriller, Francja/Niemcy (2017)
reż. Paul Verhoeven
Nagrody: Złote Globy 2017 dla najlepszego filmu  i najlepszej aktorki Isabelle Huppert
Cezar 2017 dla najlepszego filmu
Nominacja do Oscara 2017 dla Isabelle Huppert za pierwszoplanową rolę żeńską




wtorek, 28 lutego 2017

Poezja Patersona

Paterson, Laura i Marvin, buldog francuski prowadzą skromne życie w małym miasteczku na Wschodnim Wybrzeżu USA. Paterson jest kierowcą miejskiego autobusu a jego pasją jest poezja. Pisze wiersze na motywach zdarzeń, których jest uczestnikiem w życiu prywatnym i w pracy. Jest znawcą poezji Szkoły Nowojorskiej: Franka O'Hary, Johna Ashbery'ego, Jack'a Kerouaca. Ulubioną jego poetką jest Emily Dickinson. O literaturze rozmawia nawet z przypadkowo poznanymi ludźmi, co sprawia, że wytwarza się wtedy między nimi specyficzna "poetycka" więź porozumienia. Jego żona Laura jest artystką od dekoracji cukierniczych babeczek i  różnych domowych przedmiotów oraz początkującą gitarzystką. Nawet pies Marvin "liznął sztuki", ponieważ zdarzyło mu się pożreć poetycki notes Patersona. Piękny, skromny, wyciszony film Jima Jarmuscha, o tym co nas wyróżnia i uszlachetnia.



                                                    



wtorek, 31 stycznia 2017

Wielki Szlem

Można powiedzieć, że dopóki są tenisowe turnieje wielkoszlemowe świat jest jeszcze mniej więcej na swoim miejscu. Właśnie zakończył się Australian Open czyli Wielki Szlem Azji i Pacyfiku, pierwszy  z wielkiej czwórki najważniejszych turniejów tenisowych, odbywający  się corocznie w drugiej połowie stycznia w Melbourne od 1926 r.
Na wielkoszlemowe mecze  rozgrywane na największych kortach świata przychodzi codziennie przez dwa tygodnie po kilkadziesiąt tysięcy ludzi, a transmisje telewizyjne ogląda ponad miliard. Dla wielu  z nich tenis to coś więcej niż gra, to filozofia życia. W żadnym innym sporcie  nie czuje się przeciwnika, tak jak na korcie tenisowym: to nie tylko umiejętności techniczne i kondycja zawodników decydują o zwycięstwie, bo u wysokiej klasy graczy/profesjonalistów są  one bardzo wyrównane.

W tym sporcie najważniejsza jest harmonia umysłu i ciała. Najpierw głowa:  prawidłowe rozpoznanie przeciwnika, strategia, refleks i spokój. Potem ciało: kondycja, ogólna sprawność i elegancja ruchów.
 Te cechy są częściowo nabywane przez treningi i doświadczenie ale decydujące znaczenie ma jednak w tym sporcie  osobowość. Do tego dochodzi  przemyślany sposób liczenia punktów podzielony na piłki, gemy i sety tak, że można przegrać cały mecz mając do dyspozycji  nawet kilka meczboli albo więcej  wygranych od przeciwnika piłek. Liczy się nie to, ile ich było, ale to czy wygrało się te najważniejsze. Dlatego też tenis jest tak fascynującym i emocjonującym  widowiskiem.

We Francji, Wielkiej Brytanii i Australii zajęcia dla dzieci w szkółkach tenisowych są masowe i bezpłatne, ponieważ wychodzi się tam z założenia, że ten sport kształtuje pożądane w społeczeństwie cechy charakteru, zapewnia na długo zdrowie i kondycję a w dłuższej perspektywie przynosi również oszczędności budżetowe. Zalety tenisa odkryli też nasi południowi sąsiedzi z Czech i Słowacji, u których tenisowa infrastruktura  i wynikająca z niej  ilość czynnych tenisistów budzą respekt. Szkoda, że w Polsce  nie upowszechnia się tego sportu, nie buduje kortów, nie dotuje. Tenis jest u nas dalej sportem niszowym, elitarnym i dla bogatych.  A gdyby tak jeszcze do 500+ dołożyć rakietę (tenisową)...



                                                   



piątek, 30 grudnia 2016

Ave, Cezar!



Byliśmy zawsze wielkim narodem otoczonym samymi wrogami. Walczyliśmy dzielnie pod Termopilami, Grunwaldem i Kartaginą. Ale zdradzieckie siły i niemoc pseudo sojuszników odebrały nam niepodległość na 1000 lat.Teraz, dzięki  naszym świętym, niezłomnym i wyklętym, jesteśmy wreszcie suwerennym, demokratycznym królestwem Chrystusa pod specjalną opieką Dziewicy. Dawnych wrogów już się nie boimy,  bo wykończy ich wegetariańska dieta, jazda na rowerze, zbytnia dbałość o tak zwaną przyrodę i nadmierna gościnność. Możemy im jeszcze dołożyć efektami  naszej miłości do węgla i oldskulowych samochodów. Bliscy nam kulturowo, demokratycznie wybrani przez swoich suwerenów obecni, prawdziwi przywódcy/ojcowie narodów/patrioci z Chin, Rosji, Węgier, USA i Białorusi pomogą nam w tworzeniu Wielkiego Planu Od Morza Do Morza. Zaś naszym wewnętrznym wrogom, hipokrytom, wichrzycielom i warchołom, którzy pod pozorami troski o niczym nie zagrożone, demokratyczne standardy naszego królestwa, przeszkadzają nam w wypełnianiu woli suwerena,  mówimy "Uważajcie, Brutusy!".

Fragment "Mowy Juliusza Cezara", Williama Shakespeare'a
Wydanie nowe, zmienione, poprawione, w tł. zbiorowym pod red. Marszałka [et al.].
Warszawa: Wydawnictwa Sejmowe, 2016. Projekt dofinansowany ze środków UE.




środa, 30 listopada 2016

Cztery filmy, trzy debiuty i jeden nie

Andrzej Wajda był w pewnym sensie symbolistą kina polskiego, coś jak Jacek Malczewski w malarstwie.Umarł też symbolicznie bo 9 października 2016 był ostatnim dniem warszawskiego Kongresu Kultury. Symbolicznie ułożyła się też historia premiery  "Powidoków" (powidoki - wizje optyczne powstające w wyniku intensywnego patrzenia w słońce), ostatniego  filmu A. Wajdy, z nominacją do Oscara 2017,  za - jak czytamy w uzasadnieniu wyboru Komisji Oscarowej -  "przejmującą i uniwersalna historię niszczenia jednostki przez system totalitarny". Premiera światowa tego filmu, odbyła się we wrześniu 2016 w Toronto, później film wędrował po świecie, a większość dochodzących do nas recenzji zaczynała się mniej więcej tak: "Jeden z najznakomitszych twórców w historii kina, zdobywca wielu nagród filmowych – Andrzej Wajda, przedstawia historię człowieka niezłomnego, Władysława Strzemińskiego, pioniera polskiej awangardy, ze znakomitą rolą Bogusława Lindy". Polska premiera Powidoków Andrzeja Wajdy, reżysera, który zawsze robił filmy ważne dla Polaków, ma się odbyć podobno w styczniu albo w marcu 2017 (sic!).




Czekając na mocno spóźnione (dlaczego?) "Powidoki" można się  skupić na oglądaniu  najnowszych i najciekawszych, czterech polskich  filmów, młodych, debiutujących "fabularnie" (poza jednym) reżyserów.  Efekt przeszedł  najśmielsze oczekiwania: cztery znakomite filmy,świetnie zrobione i zagrane, problemowe, do dyskusji. Andrzej Wajda byłby zadowolony, chociaż nie jest to jego kino literacko-malarsko-symboliczne.

 "Kamper"znakomity  debiut fabularny Łukasza Grzegorzka - błyskotliwy, ironiczny i zdystansowany obraz współczesnego, wyluzowanego Piotrusia Pana, testera gier komputerowych.Kiedy lekkość bytu się zawiesza, kampienie jest dobrą strategią na przetrwanie, nie tylko w grach komputerowych. "Niewinni czarodzieje" ery cyfrowej?







 "Zjednoczone stany miłości" Tomasza Wasilewskiego, nagrodzone na Berlinale Srebrnym Niedźwiedziem. Cztery kobiety, cztery życia, cztery niespełnienia i Polska lat 90.tych. Umiejętność wyczucia czasu i budowania metafor/symboli z pozornie nie znaczących zdarzeń, to był znak firmowy Wajdy. Wasilewski też to potrafi.  I jeszcze te wspaniałe aktorki: Dorota Kolak, Julia Kijowska, Magdalena Cielecka, Marta Nieradkiewicz. Nowe "Panny z Wilka", ale czemu aż tak nieszczęśliwe?






"Wszystkie nieprzespane noce" Michała Marczaka. Fabularyzowany dokument o dwudziestolatkach w permanentnej balandze. Formalnie znakomicie zrobiony film z ironicznie życzliwym  spojrzeniem na manieryczny bełkot pokoleniowy, z którego się zwykle wyrasta. Nagroda w Sundance za reżyserię, film, który dzieli widzów na tak i nie, bez stanów pośrednich.






"Plac zabaw" fabularny debiut dokumentalisty Bartosza Kowalskiego. Mocny, drastyczny film o przemocy i złu, które wyłażą nie wiadomo skąd. Paraliżujący "horror społeczny" w środowisku dzieci, bez gotowych diagnoz i odpowiedzi.