piątek, 26 października 2018

Kapitał społeczny




Wielu znanych i cenionych socjologów pisało o tym, że dla rozwoju państwa najważniejszy jest kapitał społeczny czyli to, co wytwarza się w przestrzeni miedzy ludźmi. I to od niego zależy powodzenie przemian cywilizacyjnych, pomyślność i dobrobyt. Oryginalna (przynajmniej u nas) jest też teza o znaczącym wpływie kultury na sukcesy gospodarcze społeczeństw (Fukuyama, Hausner).

Kapitał społeczny  w życiu codziennym to m.in. zaufanie,  życzliwość, otwartość, tolerancja. Kapitał społeczny w ekonomii  wyraża się w aktywności, innowacyjności, satysfakcji z pracy. Kapitał społeczny w polityce to silne społeczeństwo obywatelskie, ruchy samorządowe, działania prospołeczne.

Profesor Sztompka w swojej książce "Kapitał społeczny.Teoria przestrzeni międzyludzkiej" przypomina m.in. niemieckiego socjologia Ralfa Dahrendorfa, który wprowadził metaforę trzech zegarów. Zegar polityczny, który bije najszybciej  ponieważ podstawowe zmiany konstytucyjne i prawne można wprowadzić w kilka miesięcy wywracając poprzedni ustrój. Zegar ekonomiczny jest już wolniejszy gdyż zmiany w gospodarce (np. z państwowej na wolnorynkową) trwają latami. Najwolniejszy jednak jest zegar społeczny, ponieważ  przestawienie mentalności i kultury ze zniewolonego homo sovieticus do demokracji i wolności trwa przez pokolenia.

Państwo powinno dbać o kapitał społeczny tworząc jak najlepsze warunki do jego zaistnienia. Niestety, najczęściej rządy liberalne/demokratyczne mają tendencję do pomijania  tego "trzeciego zegara" i lekceważą znaczenie budowania kapitału społecznego, wierząc w cudowną moc wolnego rynku, który w takich krajach jak nasz opiera się głównie na tańszej sile roboczej i konsumpcji. Paradoksalnie,  rządy autokratyczne znają siłę kapitału społecznego, wiedzą,  że bez niego żadna zmiana/rewolucja nie dokona się albo będzie niedokończona. A to, że działając na emocjach negatywnych  bardziej go niszczą niż budują, to już zupełnie inna sprawa.


Bibliografia:

(2016) Sztompka Piotr, Kapitał społeczny. Teoria przestrzeni międzyludzkiej,
Kraków:  Znak

(1997) Fukuyama Francis, Zaufanie. Kapitał społeczny a droga do dobrobytu
Warszawa: PWN




                                              







piątek, 20 lipca 2018

Orońsko i Henry Moore





Jeżeli jest się na trasie S7 to należy koniecznie skręcić z tej drogi do Szydłowca i z pewnymi problemami, bo nie ma długo żadnego drogowskazu dojechać do Orońska. Tam właśnie w odrestaurowanym majątku ziemiańskim, należącym kiedyś do historycznych rodów m.in. Radziwiłłów, Christianich (Franciszek Ksawery Christiani był pierwszym budowniczym drogi bitej między Krakowem a Warszawą w 1819 r.), Pruszaków i Brandtów (Józef Brandt był jednym z najlepszych polskich malarzy historycznych/batalistycznych) znajduje się jedno z najpiękniejszych/klimatycznych miejsc w Polsce: Centrum Rzeźby Polskiej.







Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku
Majątek przejęty po 2. wojnie przez skarb państwa przechodził różne koleje losu aż w 1968 roku władze gminy w Szydłowcu przekazały majątek na cele kultury i w 1969 roku powstał Ośrodek Pracy Twórczej Rzeźbiarzy. Aż do 1992 r. trwało odbudowywanie całego zabytkowego zespołu i przystosowywanie go do nowych funkcji: pracowni rzeźbiarskich, kompleksu muzealnego, ekspozycji pałacowo-parkowej, zaplecza usługowego, etc. Było warto, powstało miejsce niezwykłe, klimatyczne, szkoda, że tak mało eksponowane  (chociażby przy okazji monograficznej wystawy prac Józefa Brandta, która trwa obecnie w Muzeum Narodowym w Warszawie).



Park i Galeria Rzeźby, Orońsko, 2018
Tworzyli, wystawiali i zostawili w Orońsku swój ślad wszyscy wybitni współcześni artyści nie tylko polscy m.in. Magdalena Abakanowicz, Paweł Althamer, Mirosław Bałka, Marek Chlanda, Tadashi Hashimoto, David Seaton (pełna lista artystów tworzących i wystawiających swoje prace w Orońsku znajduje się w jubileuszowym Kwartalniku Rzeźby Orońsko, nr 3/2001).  Dziś Centrum  jest międzynarodowym ośrodkiem rzeźbiarskim  zrzeszonym w sieci Res Artis, organizującym warsztaty (nie tylko dla profesjonalistów), wystawy, również plenerowe. Prowadzona jest działalność wydawnicza, m.in. w postaci Kwartalnika Rzeźby Orońsko, edukacyjna, dokumentacyjna udostępniana w bibliotece, która mieści się w zabytkowym domu Józefa Brandta na terenie Centrum.



Henry Moore, Reclining Figure, 1984


Teraz warto odwiedzić Orońsko podwójnie, a to ze względu na jedno z najciekawszych wydarzeń artystycznych 2018 : Moc natury. Henry Moore w Polsce.W centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku prezentowana jest wystawa dzieł jednego z najwybitniejszych światowych artystów 20 w.  Pokazowi prac wybitnego rzeźbiarza towarzyszą  realizacje polskich rzeźbiarzy 20. wieku, którzy inspirowali się jego sztuką, m.in.Aliny Szapocznikow, Barbary Zbrożyny, Tadeusza Łodziana, Anny Ślesińskiej. W przestrzeni parkowej Orońska pokazano rzeźby monumentalne, jak i mniejsze brązowe figury i modele umieszczone w Muzeum Rzeźby Współczesnej i w Galerii „Oranżeria”. Zobaczymy też fotografie pracowni Henry’ego Moore’a w Perry Green oraz film opowiadający o jego twórczości.



Henry Moore, Large Reclining Figur, 1984
Perry Green, England


 W sumie do oglądania są 23 dzieła Henry’ego Moore’a, w tym pięć monumentalnych rzeźb w parku.
Po raz pierwszy pokazany został w Polsce ogromny Oval with Points czy Knife Edge Two Pieces. Pokazano też rzeźby figuralne: typowe dla Moore’a postacie odpoczywające, rzeźba animalistyczna, jak i bardziej abstrakcyjne, jak np. Sheep.  Organiczna, opływowa forma dzieł usytuowanych w krajobrazie jest niewątpliwie rozpoznawalnym znakiem artysty i symbolem niezwykłej umiejętności łączenia sztuki z naturą. Henry Moore jest, wraz z Barbarą Hepworth, autorem potęgi angielskiej rzeźby ostatniego stulecia. Jego nazwisko wymienia się nie tylko obok twórców dwudziestowiecznych, Jeana Arpa czy Osipa Zadkine’a, ale sytuuje się go w grupie największych rzeźbiarzy wszech czasów, obok Michała Anioła czy Donatella



Henry Moore, Sheep Piece, 1971-72
Perry Green, England



Wystawę przygotowało Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku  i  British Council, które obchodzi  80. lecie swojego istnienia w Polsce, we współpracy z Henry Moore Foundation w Perry Green w Wielkiej Brytanii, Muzeum Narodowym w Krakowie, Muzeum Narodowym we Wrocławiu.  Będzie można ją zobaczyć  nie tylko w Orońsku, ale także w innych miastach: od 29 września 2018 do 23 stycznia 2019 w Pawilonie Czterech Kopuł we Wrocławiu i od 21 lutego do końca czerwca 2019 w Muzeum Narodowym w Krakowie.  Henry Moore pierwszy raz w Polsce, tego nie można przegapić!









piątek, 25 maja 2018

Trzcina na wietrze


Dobra literatura zwykle nas nie pociesza, nie daje prostych (albo żadnych) odpowiedzi na życiowe pytania. Potrafi nas jednak zmusić do zastanowienia się nad sobą i nad czasem, w którym żyjemy.
Powoduje też, że nie stajemy się werbalnymi i emocjonalnymi analfabetami, którymi łatwiej jest manipulować. Dobra literatura daje nam też jakiś rodzaj estetycznego zachwytu nad światem i perfekcją słowa.

W ostatnim czasie mieliśmy sporo dobrej literatury: Dorota Masłowska, Natalia Fiedorczuk, Zyta Rudzka, Aleksandra Zielińska, Tomasz Różycki, Wojciech Kuczok, Jarosław Kamiński, Ignacy Karpowicz. To tylko niektórzy z długiej listy współczesnych polskich pisarzy, którą pewnie w sposób subiektywny "wyrabia" sobie w pamięci każdy czytelnik. A przecież są jeszcze ci niewspółcześni, ale najważniejsi: Iwaszkiewicz, Andrzejewski, Dygat.

Co sprawia , że pewni autorzy zostają z nami tylko na czas "aktualnie teraźniejszy" a inni nie podlegają dezaktualizacji ?  Może jest to pewna umiejętność widzenia uniwersalności w losach kruchej jednostki rzuconej na pożarcie czasu, albo dostrzeżenie momentu w historii, który literacko przetworzony staje się metaforą swoich czasów, a może nowatorstwo formy i języka, nad którymi nie da się przejść obojętnie? Każdy ma pewnie na to pytanie własną odpowiedź podpartą ważnymi dla siebie  utworami.




                                           

czwartek, 15 marca 2018

Krawiec i jego muza


Nieśmiały i apodyktyczny, asceta i smakosz jednocześnie. Kapryśny ale zdystansowany koneser pięknych (i bogatych ) kobiet, dla których projektuje i szyje ubrania. One czują się w nich jeszcze piękniejsze  i w nich znaczą jeszcze więcej. Doskonale zna swoje klientki i sprzedaje im doskonały, na miarę skrojony i uszyty towar/fantom. W stworzonym przez siebie  Haute couture jest magiem/czarodziejem, który zamiast różdżki ma pudełko ze szpilkami. Niespodziewanie do jego doskonale pięknego i uporządkowanego świata wkracza ona. Kelnerka z nadmorskiej miejscowości, o intrygującej urodzie i uroczym, zagadkowym uśmiechu. Ta pozornie delikatna i łatwa do zdominowania kobieta będzie dla czarodzieja modelką, muzą i powiernicą ale też stanie się jego fatum, zgubą i przewrotnym wybawieniem.

W tym filmie najważniejsze są twarze: uśmiechy, spojrzenia, grymasy. Gra aktorów, genialny, intensywny jak zawsze  Daniel Day-Lewis i (to jest największe odkrycie tego filmu) rewelacyjna, "zniuansowana" Vicky Krieps.  Piękno tego filmu tkwi nie tylko w grze aktorów, znakomitej scenografii, muzyce, ale też w samej przewrotnej opowieści o kobiecie i mężczyźnie, uniwersalnym temacie, w którym wydawałoby się, widzieliśmy już wszystko.




                                                              

                                             Nić widmo/Phantom Thread, USA, 2017                                            
scen. i reż. Paul Thomas Anderson
wyst.: Daniel Day-Lewis, Vicky Krieps, Lesley Manville







poniedziałek, 5 lutego 2018

Pasja

Ludzie z wielką pasją bywają irytujący, zwłaszcza dla tych, którzy takich pasji nie mają. Wielkie pasje bywają obsesyjne i nałogowe, a nawet śmiertelne. My przeciętniacy,  na wielkich pasjonatów  patrzymy jak na osobników ze skłonnościami do autodestrukcji, pozbawionych instynktu samozachowawczego. Im większa jest ich pasja, determinacja do jej realizacji, im większe ryzyko, tym bardziej ich działania wydają nam się nieracjonalne a nawet szkodliwe. A przecież chcielibyśmy zostać mistrzami świata w szachach,  odkryć cząstkę Higgsa albo zdobyć Mount Everest. Dla większości z nas i z różnych powodów, takie  marzenia wydają się być absurdalne,  niemożliwe do spełnienia ("Tak to rozwaga czyni nas tchórzami"). Ci, którzy mają odwagę myśleć inaczej i realizują swoją pasję do końca są panami/paniami świata, nawet jeżeli płacą za to bardzo wysoką cenę.











piątek, 22 grudnia 2017

Zima 2017


Andrzej Pronaszko "Ucieczka do Egiptu", 1921
Muzeum Sztuki w Łodzi

Maryjo czysta, błogosław tej,
Co w miłosierdzie nie wierzy.
Niech jasna twoja strudzona dłoń
Smutki jej wszystkie uśmierzy.
Pod twoją ręką niechaj płacze lżej.
   
Na wigilijny ześlij jej stół
    Zielone drzewko magiczne,
    Niech, gdy go dotknie, słyszy gwar pszczół,
    Niech jabłka sypią się śliczne.
   
A zamiast świec daj gwiazdę mroźnych pól.
Przyprowadź blisko pochód białych gór,
Niechaj w jej okno świecą.
Astrologowie z Chaldei, z Ur,
Pamięć złych lat niech uleczą.
Zmarli poeci niechaj dotkną strun
Samotnej zanucą kolędę.

Czesław Miłosz, "Modlitwa Wigilijna"






piątek, 8 grudnia 2017

Lekcja historii


Na  lekcjach historii uczono nas, że Polska była  wielkim, wspaniałym krajem Piastów i Jagiellonów. Nigdy na nikogo nie napadała, a jeżeli prowadziła wojny, to tylko obronne. Mieszkali w niej ze sobą   zgodnie Polacy, Rusini, Litwini, Ukraińcy, Żydzi, Tatarzy a nawet Niemcy.

Aż nagle i niespodziewanie źli sąsiedzi ze Wschodu, Zachodu i Południa podzielili między siebie ten wielki wspaniały kraj i znaleźliśmy się na prawie 150 lat pod zaborami, straciliśmy niepodległość. Potem były powstania, wywózki i Sybir. Była też literatura romantyczna i etos Polaka  patrioty, dzielnego, religijnego i niezłomnego, który walczy bez wytchnienia za ojczyznę. Odzyskana na dwadzieścia lat niepodległość została znowu utracona i znowu zdrajcy ze Wschodu i Zachodu nas pognębili. Ci z Zachodu mieli eleganckie mundury, czarne skórzane płaszcze i buty,  na szyi przypięty  krzyż celtycki. Na  rękawach naszywki ze swastyką (obecnie starohinduskim emblematem słońca). Jechali na  motorach, dumni Nordycy, wycinając po drodze kartoflany kraj Słowian. Zostawili po sobie ruiny i zgliszcza, zmaltretowanych wojną ludzi.

Niechcianym komuchom jakoś udawało się odbudowywać kraj ale wszyscy Polacy  jak jeden mąż działali w podziemnej opozycji.Pod komuszym butem, w domach, szkołach i uniwersytetach tlił się nadal prasłowiański ogień prawa i sprawiedliwości oraz potrzeba słusznej zemsty za dziejowe upokorzenia.Teraz wreszcie nadszedł czas odwetu. Upokarzany, lekceważony i zdradzany naród wstał z kolan aby rozbłysnąć z całą mocą patriotycznym ogniem niesionym na przodzie przez dumną, białą młodzież wszechpolską i inną. Młodzież czystej krwi, nieskażoną komuszą zarazą i obcym robactwem. Idą przez miasto, które kiedyś zostało zrównane z ziemią, przez tych, którzy teraz stali się dla nich wzorem.  "Raz sierpem raz młotem ...". "My chcemy Boga", a za nimi płonie biało czerwony las ...