piątek, 29 lipca 2022

Schulz

Sztuka stawia zadania etyce, nie przeciwnie. Gdyby sztuka miała tylko potwierdzać to, co już ustalone, byłaby niepotrzebna - Bruno Schulz.

W tym roku minie 80 lat od tragicznej śmierci Bruno Schulza jednego z najbardziej nowatorskich i oryginalnych pisarzy polskich światowego formatu. Przez całe swoje życie mieszkał w Drohobyczu, prowincjonalnym miasteczku niedaleko Lwowa. Cała twórczość Schulza  w sferze realistycznej jest opisem Drohobycza - miejsc i mieszkańców tego miasteczka zaś w sferze fantastycznej/metaforycznej ucieczką od niego. Nakładanie się tych dwóch światów zbudowanych na niesamowitej wyobraźni plastycznej i językowej czyni z Schulza jednego z najbardziej niezwykłych pisarzy w literaturze światowej.

Schulzowskie opisy nadal zdumiewają/zachwycają swoją oryginalnością i poczuciem humoru:|Ojciec mój chyży i ruchliwy, jak długo stał na nogach dzielił ze wszystkimi skorupiakami tę właściwość,  że przewróciwszy się na grzbiet, stawał się zupełnie bezbronny. Służąca Adela nie ma zrozumienia dla spraw wyższego porządku.  Wuj Karol, znękany od nadużyć płciowych.
Szloma, syn Tobiasza, raz w roku kiedy wychodził z więzienia czuł się czysty, swobodny i nieobciążony. Emeryt - Jestem emerytem w dosłownym i całkowitym znaczeniu tego słowa, bardzo daleko posuniętym w tej własności, poważnie zaawansowanym, emerytem wysokiej próby.  Koty  - ich doskonałość zatrważała. Zamknięte w precyzji i akuratności swych ciał, nie znały błędu ani odchylenia.  But Adeli - potworny, cyniczny symbol na nodze kobiety, prowokacja jej rozwiązłego stąpania na wymyślonych obcasach. Rynek był pusty i żółty od żaru, wymieciony z kurzu gorącymi wiatrami, jak biblijna pustynia.  Świat był naówczas ograniczony Franciszkiem Józefem.

Schulz był ważny dla polskiej kultury, odkrywali go w międzywojniu  m.in. Stanisław Ignacy Witkiewicz, Zofia Nałkowska, Witold Gombrowicz.  Było nas trzech, Witkiewicz, Bruno Schulz i ja, trzech muszkieterów polskiej awangardy z okresu międzywojennego. Jak się teraz okazuje, ta awangarda nie była taką sobie znów efemerydą – pisał  Gombrowicz w swoim "Dzienniku". Po wojnie stał się Schulz inspiracją min. dla Tadeusza Kantora i Wojciecha Hassa.  Zajmowali się nim najwybitniejsi powojenni pisarze i krytycy literaccy.  Schulzowskie ślady można znaleźć m.in. u Olgi Tokarczuk ("Empuzjon") i ukraińskiego pisarza  Serhija Żadana ("Internat").

Prof. Jerzy Jarzębski pisał w swojej schulzowskiej monografii: Schulz należy do grupy kilku najwybitniejszych pisarzy polskich XX wieku, jest klasykiem współczesności, choć całość jego dorobku znanego badaczom niewiele przekracza 700 stron tekstu. Żyd z kresowego miasteczka – już w latach trzydziestych atakowany był przez endeckich krytyków za rasową "obcość" swego języka i metaforyki, w państwie Stalina stał się jako pisarz zbędny, nie przystawał bowiem do kanonów sztuki oficjalnej, w państwie Hitlera znalazł się wśród podludzi i w wieku pięćdziesięciu lat zamordowany został przez zwyrodniałego funkcjonariusza okupacyjnej władzy, rękopisy jego prawie bez wyjątku zaginęły, a dziś nie został nawet ślad po jego grobie. Przykład Schulza świadczy nie tylko o tym, że w niewielu krótkich utworach zawrzeć można przesłanie filozoficzne i artystyczne najwyższej rangi, ale też o śmiertelnym niebezpieczeństwie, grożącym twórczej jednostce ze strony gardzącej wartościami humanizmu, zorganizowanej nietolerancji.

Czy Schulz jest "nie dla idiotów",ta kwestia pozostaje nierozstrzygnięta i dotyczy nie tylko literatury.

 

Bibliografia

Bruno Schulz, Opowiadania. Wybór esejów i listów,
Biblioteka Narodowa. Seria I, Nr 264. Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław, 1989
Jerzy Ficowski, Regiony wielkiej herezji i okolice. Bruno Schulz i jego mitologia,
Fundacja "Pogranicze", Sejny 2002
Krzysztof Miklaszewski, Zatracenie się w Schulzu. Historia pewnej fascynacji,
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2009
Jerzy Jarzębski, Schulz, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław, 1999
Anna Kaszuba-Dębska, Bruno. Epoka genialna, Znak, Kraków, 2020



czwartek, 30 czerwca 2022

Parada miast lokowanych

 


Historycznie rzecz biorąc Kraków jest starożytnym  miastem lokowanym na prawie magdeburskim ale dla współczesnego odbiorcy filmów i seriali jest mniej lub bardziej udanym produktem lokowanym turystycznie.  Większość dzieł filmowych związanych z Krakowem szła utartym szlakiem nie wychodząc poza ścisłe centrum  ale eksponując też przy okazji cenne obiekty przynależne temu miastu: Anioła, Monę Lizę, Kopiec Kościuszki, archetypy uczonych, kultowe knajpy i "spis cudzołożnic".
W najnowszym hicie Netflixa pt. "Parada serc"  zastosowano ciekawy pomysł oparty na kontrastach wizerunkowych i obyczajowych dwóch najczęściej lokowanych filmowo polskich miast Warszawy i Krakowa. Semantycznie rzecz upraszczając: w Warszawie wchodzi się do dworu a w Krakowie wyprowadza się w pole.

Tym razem filmowa ona jest z Warszawy: dynamiczna, ambitna, w pędzie do kariery w branżach nowoczesnych, uprawia kulturę fizyczną, posiada apartament z widokiem na Rondo ONZ, Most Świętokrzyski i Stadion Narodowy. On mieszka w statecznym i powolnym ("pośpiech poniża") Krakowie, w kamienicy z widokiem na Wawel i Rynek Główny. Uprawia oldskulowy zawód rzeźbiarza cmentarnych nagrobków, w wolnych chwilach śpiewa z przyjaciółmi pieśń "Nie przenoście nam stolicy do Krakowa", chociaż nie ma takiej obawy, jeżeli już to Warszawa mogłaby w pewnym sensie  parafrazować "Nie przenoście nam Krakowa do stolicy". Posiada też uroczego jamnika (spiritus movens filmu) oraz rezolutnego syna, którego IQ przekracza sumę ilorazów inteligencji niektórych postaci występujących
w tym filmie.

W każdym razie  mamy w "Pardzie serc" kilka ciekawie zarysowanych ról, kilka dowcipnych dialogów, kilka niedopracowanych pomysłów i ze szkodą dla filmu zupełnie nieprzekonujący wątek romansowy wynikający z jednej ale kluczowej pomyłki obsadowej. Perłą w tym filmie jest Dorota Pomykała w genialnej roli krakowskiej urzędniczki i przede wszystkim dla niej warto ten film zobaczyć.
Gorąco (uff) polecam.

Parada serc, komedia romantyczna
Polska, czerwiec 2022
reżyseria Filip Zylber
scenariusz Wiktor Piątkowski / Natalia Matuszek

 



czwartek, 19 maja 2022

Świat w jednym miejscu


Tegoroczne hasło majowego Tygodnia Bibliotek to "Świat w jednym miejscu". W pewnym sensie jest to skrótowe określenie tego, czym jest Biblioteka, w której można uzyskać dostęp do światowej wiedzy i literatury. Gromadzenie i udostępnianie zbiorów/zasobów odbywało się przez lata w sposób analogowy: konkretny/istniejący fizycznie produkt stosownie opisany/opracowany, umieszczony zgodnie z sygnaturą na bibliotecznej półce, był gotowy do wypożyczenia przez fizycznie obecnego w bibliotece czytelnika.

Do niedawna na takich zasadach działały wszystkie biblioteki, tworząc - w zależności od kategorii -  "świat w jednym miejscu".  Cyfrowa rewolucja zmieniała wszystko,  również biblioteki, które - trzeba przyznać - szybko i sprawnie  przystosowały się do nowych warunków stosując spójne i zintegrowane systemy informatyczne, które mają dzisiaj zastosowanie w całej ich działalności.

Ale wchodząc do cyfrowego świata, biblioteka jednocześnie wyszła ze swojego konkretnego/fizycznego miejsca stając się jednym z elementów globalnego zasobu informacji i dystrybucji światowego piśmiennictwa . Tak więc mamy już świat w swoim smartfonie/laptopie/tablecie/czytniku. A nawet jeżeli preferujemy wersję papierową, to możemy korzystać z książkomatów 24h/7.

Przy wszystkich zaletach techniki warto jednak od czasu do czasu zajrzeć do "prawdziwej" biblioteki, która nadal jest instytucją, przyjazną, kontaktową a nawet (zdarza się) oldskulowo klimatyczną.

 

                                            


"Kompetencje przyszłości w bibliotece"
Kamil Śliwowski, Centrum Edukacji Cyfrowej






poniedziałek, 25 kwietnia 2022

Z dala od zgiełku



Znawcy mówią, że prawdziwy artysta oprócz talentu powinien posiadać osobowość i charakter. Vincent Munier, francuski fotograf urodzony w Wogezach, od najmłodszych lat związany z przyrodą fotografuje ją tak, jak nikt inny: Przyrodą interesowałem się od zawsze. Fotografowanie zwierząt w ich naturalnym środowisku, zwłaszcza jeśli nie są świadome twojej obecności, ma w sobie coś magicznego. Napędza mnie ciekawość, żądza przygód i dziecięce marzenia o kontakcie z dziką przyrodą.

Munier fotografuje głównie w miejscach trudno dostępnych dla człowieka, w których przyroda ma nad ludźmi naturalną przewagę. Białe wilki z północnej Kanady, żurawie i łabędzie w zimowej scenerii Japonii, arktyczne niedźwiedzie to najsłynniejsze postaci fotografowane przez Muniera. W 2020 roku artysta wybrał się do Tybetu, aby sfotografować panterę śnieżną, niezwykle rzadkiego i płochliwego kota, ducha gór i śniegów. W wyprawie towarzyszyli mu Sylvain Tesson, francuski, pisarz i podróżnik oraz ekipa filmowa pod wodzą Marie Amiguet, francuskiej reżyserki filmów przyrodniczych.

Powstał niezwykły film/medytacja La Panthère des neiges/Duch śniegów, o potędze i pięknie natury, florze, faunie, nomadach -  mieszkańcach Tybetu, wrośniętych w ten dziki, groźny a przez to szczególnie fascynujący krajobraz. Dopełnieniem tych niezwykłych obrazów jest muzyka Nicka Cave'a, jakby wydobywająca się z wnętrza dzikiej natury.

Piękno przyrody to jedno a drugie to umiejętność jej dostrzeżenia, która wymaga  - oprócz osobowości i talentu - charakteru wyposażonego w cierpliwość, szacunek i "ignorowanie bólu". Jest to również  film o fotografowaniu i byciu fotografowanym,  a także o szczególnej więzi fotografa, pisarza i reżyserki, trójce muszkieterów tybetańskiej przyrody.


Duch śniegów, La Panthère des neiges
reżyseria/scenariusz Marie Amiguet / Vincent Munier,
Francja 2021

Sylvain Tesson, Duch śniegów. Śladami tybetańskiej pantery
Warszawa, Wydaw. Noir Sur Blanc, 2021

            

                      





poniedziałek, 28 marca 2022

Poszerzenie pola władzy

 

Czy jeden człowiek może spowodować katastrofę na miarę wojny światowej niszcząc przy okazji siebie, swój własny kraj i jeszcze parę innych? Wszyscy autokraci, jak uczy (czy na pewno uczy?) historia działają  - przynajmniej we własnym przekonaniu -  z pobudek patriotycznych, dla dobra własnego narodu. Wszyscy współcześni absolutyści są wybierani w mniej lub bardziej uczciwych i powszechnych wyborach, zyskując większościowe poparcie swoich obywateli.  Najciekawszy - ujmując rzecz historycznie - jest czas zdobywania poparcia przez nieprzeciętnie ambitnych  i zdeterminowanych autokratów.

Ekonomicznie wszystkie satrapie są takie same: władca i jego wierna, bogata elita/wasale/oligarchowie,  a potem  zwykle długo nic i prekariat "za miskę ryżu".

W niedoskonałych systemach początkujących demokracji  odbywają się reformy i demontaże   państwa  rozłożone na lata. Zaczynają  się zwykle  od zmiany prawa, tak aby potem po kawałku - zgodnie z nowymi regułami -  uzyskać władzę nad wszystkimi instytucjami państwa.  Dochodzi do tego propagandowa umiejętność przekonania własnego społeczeństwa, że wszystkie te działania są dokonywane dla podniesienia dobrobytu, wielkości,  wyrównania krzywd, etc.

W państwach z wiekową tradycją absolutystyczną, takimi jak Rosja czy Chiny proces zawłaszczania państwa jest nadal normą historycznie usankcjonowaną i tym bardziej trudno ją zmienić. Josif Brodski pisał dawno temu: "...żaden kraj nie doprowadził sztuki niszczenia dusz swoich obywateli do takiej perfekcji jak Rosja i żaden człowiek pióra nie zdoła tego naprawić".  Prawdą jednak jest też to, że zarówno elity jak i zwykli obywatele państw autorytarnych, którym udało się wyrwać do lepszego świata, odnajdują się w nim doskonale.

Osobnym tematem jest stosunek starych, utrwalonych demokracji Zachodnich do współczesnych satrapii i własnej potęgi budowanej na  kolonialnej/imperialnej przeszłości. W 21 wieku, w powszechnym dostępie do informacji proces łamania zasad przez jakiekolwiek państwo nigdy nie jest tajemnicą. Stare demokracje są ostrożne, wierzą w skuteczność dyplomacji/negocjacji ale przede wszystkim dbają o własne bezpieczeństwo i  interesy. Jest to podejście jak najbardziej zrozumiałe ponieważ tak samo myśli pragmatyczny, zdroworozsądkowy pojedynczy człowiek.

Problem jednak w tym, że co jakiś czas pojawia się ktoś, kto przez lata  utwierdzany we własnej nieomylności, bez większych problemów a nawet budząc podziw, łamiąc wszelkie reguły i opór nielicznych, decyduje się - zwykle po raz kolejny -  na  "poszerzenie pola władzy", zagrażający staremu porządkowi świata .  Wtedy, jeżeli uda mu się   wywrócić wszystko do góry nogami, to  według  zasady pars pro toto -  zostanie uznany za niepoczytalnego.  Świat wróci do  normy aż do pojawienia się nowego „wariata”.

 

 


 

Bibliografia

Astolphe de Custine , Listy z Rosji,  Wydawnictwo Aramis, Kraków 1989
Josif Brodski, Dyptyk petersburski, czyli przewodnik po przemianowanym mieście, Zeszyty Literackie, Warszawa 2003
Władisław Inoziemcew,  Nienowoczesny kraj. Rosja w świecie XXI wieku, Agora, Warszawa, 2020
Antoni Styrczula, Rosyjska mania na punkcie Ukrainy, Biełsat, 26 stycznia 2022
Witold Gadomski, Nie wierzę w rosyjską duszę, Gazeta Wyborcza, 27 marca 2022

 

 

czwartek, 24 lutego 2022

Kolory Almodóvara

 


Filmy Pedro Almodóvara mają mocną, wyrazistą, hiszpańską kolorystykę. Dominują pomarańcze, żółcie, czerwienie i brązy. Kobiety w filmach Almodóvara są piękne, silne, współczujące  i wielkoduszne.  Wyrazistość postaci i kolorystyka w dizajnerskich wnętrzach tworzą obrazy, które same w sobie są dziełami sztuki.  Estetyczna strona filmów Almodóvara bywa czasami ciekawsza od strony fabularnej.  Ale to, co najbardziej uderza w  każdym jego filmie, to niezwykła umiejętność przełożenia kobiecej wrażliwości na język filmowy. Bez czułostkowości i sentymentalizmu, w szlachetnej prostocie ale z emocjami, które budują spójność postaci.  Oglądając filmy Almodóvara zyskujemy nadzieję, że świat może być lepszy i  ładniejszy, a to już coś, nawet jeżeli tylko tak nam się wydaje.











niedziela, 30 stycznia 2022

Nasi z naszymi dla naszych

 

Naród jest wspólnotą, tworzoną w czasie historycznym związanym z kształtowaniem się języka, obszaru/terytorium, struktury społecznej. Ta najbardziej ogólna reguła bynajmniej nie wyczerpuje innych możliwości definiowania narodu, zwłaszcza w kontekście politycznym. Ernest Gellner w swoim klasycznym dziele "Narody i nacjonalizm" pokazuje jak zbiorowość przekształca się w naród. Według Gellnera powstaje wtedy pierwotna idea nacjonalistyczna będąca fundamentem tego procesu. Powinna być prosta, nośna, emocjonalna, łatwa do zapamiętania. Za pomocą idei następuje spajanie się władzy państwa z wolą narodu. W miarę postępu cywilizacyjnego, nacjonalizmy ulegają przekształceniom, dzięki którym, naród staje się otwartym, wielokulturowym, tolerancyjnym społeczeństwem. W encyklice "Fratelli Tutti"  Papież Franciszek pisze: "Przez dziesięciolecia wydawało się, że świat wyciągnął wnioski z wielu wojen i porażek, zmierzając powoli ku różnym formom integracji. Na przykład rozwinęło się marzenie o zjednoczonej Europie, zdolnej do uznania wspólnych korzeni i radowania się z obecnej w niej różnorodności.[...].  Ale historia pokazuje, że lubi się powtarzać. Rozpalają się odwieczne konflikty, które uznawano już za przezwyciężone. Odradzają się zamknięte, ostre, gniewne i agresywne nacjonalizmy. W niektórych krajach idea jedności ludu i narodu, przeniknięta przez różne ideologie, tworzy nowe formy egoizmu i zatracenia zmysłu społecznego, zakamuflowane pod maską rzekomej obrony interesów narodowych." Warto przeczytać  Ernesta Gellnera i Papieża Franciszka, ze świadomością, że postęp cywilizacyjny właśnie zmienił kierunek.
 
 

Bibliografia

Ernest Gellner, Narody i nacjonalizm.
Wstęp John Breuilly. Wyd. 2
Warszawa, 2021

Papież Franciszek, Encyklika Fratelli Tutti. O Braterstwie i Przyjaźni Społecznej,
Watykan, 2020