wtorek, 23 sierpnia 2022

Kultura osobista

 

Kultura ma różne strony, twarze, poglądy i definicje. Kultura posiada nawet kulturoznawstwo czyli naukę o kulturze, którą wykłada się na uniwersytetach. A najwięksi entuzjaści/fantaści uważają , że kultura jest jak powietrze - konieczna do życia ale przy dużym stężeniu zanieczyszczeń potrafi zatruć, nawet śmiertelnie.  

Produkty kultury, te wszystkie obrazy, dźwięki, słowa, które do nas docierają są efektem  wiedzy, przemyśleń, przeżyć, wyobraźni, talentu czyli twórczej, samodzielnej pracy, wcale nie takiej prostej jakby się to niektórym wydawało. Kiedy spotykamy się z uznanymi wytworami kultury, powstałymi kilka epok temu, które podobnie jak ich twórcy - stały się muzealnymi klasykami, do ich wartości raczej nie mamy zastrzeżeń,  bo są spetryfikowaną formą kultury czyli tak zwanym dziedzictwem.

Współczesna sztuka i ogólnie to co tworzy współczesną kulturę nie wydają nam się już tak konieczne i wartościowe. Pogląd o tym, że kulturę tworzą  artyści i ludzie ją popularyzujący nie jest dla większości z nas oczywisty. Artystyczne zawody są raczej ryzykowne, mało opłacalne  a zatem nie cieszą się specjalnym prestiżem społecznym. Poza tym artyści najczęściej są niepokorni, aroganccy, irytujący, narcystyczni, etc.,  czyli po prostu bywają  niekulturalni.

W czasach kryzysu przydatność kultury  - w przeciwieństwie do  innych źródeł energii - może być nawet na jakiś czas zakwestionowana. Tak czy inaczej, tym  co najbardziej przekonuje nas o istnieniu kultury, jest człowiek kulturalny, czyli taki, który wie jak się zachować w każdej sytuacji i tego należy się trzymać.







piątek, 29 lipca 2022

Schulz

Sztuka stawia zadania etyce, nie przeciwnie. Gdyby sztuka miała tylko potwierdzać to, co już ustalone, byłaby niepotrzebna - Bruno Schulz.

W tym roku minie 80 lat od tragicznej śmierci Bruno Schulza jednego z najbardziej nowatorskich i oryginalnych pisarzy polskich światowego formatu. Przez całe swoje życie mieszkał w Drohobyczu, prowincjonalnym miasteczku niedaleko Lwowa. Cała twórczość Schulza  w sferze realistycznej jest opisem Drohobycza - miejsc i mieszkańców tego miasteczka zaś w sferze fantastycznej/metaforycznej ucieczką od niego. Nakładanie się tych dwóch światów zbudowanych na niesamowitej wyobraźni plastycznej i językowej czyni z Schulza jednego z najbardziej niezwykłych pisarzy w literaturze światowej.

Schulzowskie opisy nadal zdumiewają/zachwycają swoją oryginalnością i poczuciem humoru:|Ojciec mój chyży i ruchliwy, jak długo stał na nogach dzielił ze wszystkimi skorupiakami tę właściwość,  że przewróciwszy się na grzbiet, stawał się zupełnie bezbronny. Służąca Adela nie ma zrozumienia dla spraw wyższego porządku.  Wuj Karol, znękany od nadużyć płciowych.
Szloma, syn Tobiasza, raz w roku kiedy wychodził z więzienia czuł się czysty, swobodny i nieobciążony. Emeryt - Jestem emerytem w dosłownym i całkowitym znaczeniu tego słowa, bardzo daleko posuniętym w tej własności, poważnie zaawansowanym, emerytem wysokiej próby.  Koty  - ich doskonałość zatrważała. Zamknięte w precyzji i akuratności swych ciał, nie znały błędu ani odchylenia.  But Adeli - potworny, cyniczny symbol na nodze kobiety, prowokacja jej rozwiązłego stąpania na wymyślonych obcasach. Rynek był pusty i żółty od żaru, wymieciony z kurzu gorącymi wiatrami, jak biblijna pustynia.  Świat był naówczas ograniczony Franciszkiem Józefem.

Schulz był ważny dla polskiej kultury, odkrywali go w międzywojniu  m.in. Stanisław Ignacy Witkiewicz, Zofia Nałkowska, Witold Gombrowicz.  Było nas trzech, Witkiewicz, Bruno Schulz i ja, trzech muszkieterów polskiej awangardy z okresu międzywojennego. Jak się teraz okazuje, ta awangarda nie była taką sobie znów efemerydą – pisał  Gombrowicz w swoim "Dzienniku". Po wojnie stał się Schulz inspiracją min. dla Tadeusza Kantora i Wojciecha Hassa.  Zajmowali się nim najwybitniejsi powojenni pisarze i krytycy literaccy.  Schulzowskie ślady można znaleźć m.in. u Olgi Tokarczuk ("Empuzjon") i ukraińskiego pisarza  Serhija Żadana ("Internat").

Prof. Jerzy Jarzębski pisał w swojej schulzowskiej monografii: Schulz należy do grupy kilku najwybitniejszych pisarzy polskich XX wieku, jest klasykiem współczesności, choć całość jego dorobku znanego badaczom niewiele przekracza 700 stron tekstu. Żyd z kresowego miasteczka – już w latach trzydziestych atakowany był przez endeckich krytyków za rasową "obcość" swego języka i metaforyki, w państwie Stalina stał się jako pisarz zbędny, nie przystawał bowiem do kanonów sztuki oficjalnej, w państwie Hitlera znalazł się wśród podludzi i w wieku pięćdziesięciu lat zamordowany został przez zwyrodniałego funkcjonariusza okupacyjnej władzy, rękopisy jego prawie bez wyjątku zaginęły, a dziś nie został nawet ślad po jego grobie. Przykład Schulza świadczy nie tylko o tym, że w niewielu krótkich utworach zawrzeć można przesłanie filozoficzne i artystyczne najwyższej rangi, ale też o śmiertelnym niebezpieczeństwie, grożącym twórczej jednostce ze strony gardzącej wartościami humanizmu, zorganizowanej nietolerancji.

Czy Schulz jest "nie dla idiotów",ta kwestia pozostaje nierozstrzygnięta i dotyczy nie tylko literatury.

 

Bibliografia

Bruno Schulz, Opowiadania. Wybór esejów i listów,
Biblioteka Narodowa. Seria I, Nr 264. Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław, 1989
Jerzy Ficowski, Regiony wielkiej herezji i okolice. Bruno Schulz i jego mitologia,
Fundacja "Pogranicze", Sejny 2002
Krzysztof Miklaszewski, Zatracenie się w Schulzu. Historia pewnej fascynacji,
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2009
Jerzy Jarzębski, Schulz, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław, 1999
Anna Kaszuba-Dębska, Bruno. Epoka genialna, Znak, Kraków, 2020



czwartek, 30 czerwca 2022

Parada miast lokowanych

 


Historycznie rzecz biorąc Kraków jest starożytnym  miastem lokowanym na prawie magdeburskim ale dla współczesnego odbiorcy filmów i seriali jest mniej lub bardziej udanym produktem lokowanym turystycznie.  Większość dzieł filmowych związanych z Krakowem szła utartym szlakiem nie wychodząc poza ścisłe centrum  ale eksponując też przy okazji cenne obiekty przynależne temu miastu: Anioła, Monę Lizę, Kopiec Kościuszki, archetypy uczonych, kultowe knajpy i "spis cudzołożnic".
W najnowszym hicie Netflixa pt. "Parada serc"  zastosowano ciekawy pomysł oparty na kontrastach wizerunkowych i obyczajowych dwóch najczęściej lokowanych filmowo polskich miast Warszawy i Krakowa. Semantycznie rzecz upraszczając: w Warszawie wchodzi się do dworu a w Krakowie wyprowadza się w pole.

Tym razem filmowa ona jest z Warszawy: dynamiczna, ambitna, w pędzie do kariery w branżach nowoczesnych, uprawia kulturę fizyczną, posiada apartament z widokiem na Rondo ONZ, Most Świętokrzyski i Stadion Narodowy. On mieszka w statecznym i powolnym ("pośpiech poniża") Krakowie, w kamienicy z widokiem na Wawel i Rynek Główny. Uprawia oldskulowy zawód rzeźbiarza cmentarnych nagrobków, w wolnych chwilach śpiewa z przyjaciółmi pieśń "Nie przenoście nam stolicy do Krakowa", chociaż nie ma takiej obawy, jeżeli już to Warszawa mogłaby w pewnym sensie  parafrazować "Nie przenoście nam Krakowa do stolicy". Posiada też uroczego jamnika (spiritus movens filmu) oraz rezolutnego syna, którego IQ przekracza sumę ilorazów inteligencji niektórych postaci występujących
w tym filmie.

W każdym razie  mamy w "Pardzie serc" kilka ciekawie zarysowanych ról, kilka dowcipnych dialogów, kilka niedopracowanych pomysłów i ze szkodą dla filmu zupełnie nieprzekonujący wątek romansowy wynikający z jednej ale kluczowej pomyłki obsadowej. Perłą w tym filmie jest Dorota Pomykała w genialnej roli krakowskiej urzędniczki i przede wszystkim dla niej warto ten film zobaczyć.
Gorąco (uff) polecam.

Parada serc, komedia romantyczna
Polska, czerwiec 2022
reżyseria Filip Zylber
scenariusz Wiktor Piątkowski / Natalia Matuszek

 



czwartek, 19 maja 2022

Świat w jednym miejscu


Tegoroczne hasło majowego Tygodnia Bibliotek to "Świat w jednym miejscu". W pewnym sensie jest to skrótowe określenie tego, czym jest Biblioteka, w której można uzyskać dostęp do światowej wiedzy i literatury. Gromadzenie i udostępnianie zbiorów/zasobów odbywało się przez lata w sposób analogowy: konkretny/istniejący fizycznie produkt stosownie opisany/opracowany, umieszczony zgodnie z sygnaturą na bibliotecznej półce, był gotowy do wypożyczenia przez fizycznie obecnego w bibliotece czytelnika.

Do niedawna na takich zasadach działały wszystkie biblioteki, tworząc - w zależności od kategorii -  "świat w jednym miejscu".  Cyfrowa rewolucja zmieniała wszystko,  również biblioteki, które - trzeba przyznać - szybko i sprawnie  przystosowały się do nowych warunków stosując spójne i zintegrowane systemy informatyczne, które mają dzisiaj zastosowanie w całej ich działalności.

Ale wchodząc do cyfrowego świata, biblioteka jednocześnie wyszła ze swojego konkretnego/fizycznego miejsca stając się jednym z elementów globalnego zasobu informacji i dystrybucji światowego piśmiennictwa . Tak więc mamy już świat w swoim smartfonie/laptopie/tablecie/czytniku. A nawet jeżeli preferujemy wersję papierową, to możemy korzystać z książkomatów 24h/7.

Przy wszystkich zaletach techniki warto jednak od czasu do czasu zajrzeć do "prawdziwej" biblioteki, która nadal jest instytucją, przyjazną, kontaktową a nawet (zdarza się) oldskulowo klimatyczną.

 

                                            


"Kompetencje przyszłości w bibliotece"
Kamil Śliwowski, Centrum Edukacji Cyfrowej






poniedziałek, 25 kwietnia 2022

Z dala od zgiełku



Znawcy mówią, że prawdziwy artysta oprócz talentu powinien posiadać osobowość i charakter. Vincent Munier, francuski fotograf urodzony w Wogezach, od najmłodszych lat związany z przyrodą fotografuje ją tak, jak nikt inny: Przyrodą interesowałem się od zawsze. Fotografowanie zwierząt w ich naturalnym środowisku, zwłaszcza jeśli nie są świadome twojej obecności, ma w sobie coś magicznego. Napędza mnie ciekawość, żądza przygód i dziecięce marzenia o kontakcie z dziką przyrodą.

Munier fotografuje głównie w miejscach trudno dostępnych dla człowieka, w których przyroda ma nad ludźmi naturalną przewagę. Białe wilki z północnej Kanady, żurawie i łabędzie w zimowej scenerii Japonii, arktyczne niedźwiedzie to najsłynniejsze postaci fotografowane przez Muniera. W 2020 roku artysta wybrał się do Tybetu, aby sfotografować panterę śnieżną, niezwykle rzadkiego i płochliwego kota, ducha gór i śniegów. W wyprawie towarzyszyli mu Sylvain Tesson, francuski, pisarz i podróżnik oraz ekipa filmowa pod wodzą Marie Amiguet, francuskiej reżyserki filmów przyrodniczych.

Powstał niezwykły film/medytacja La Panthère des neiges/Duch śniegów, o potędze i pięknie natury, florze, faunie, nomadach -  mieszkańcach Tybetu, wrośniętych w ten dziki, groźny a przez to szczególnie fascynujący krajobraz. Dopełnieniem tych niezwykłych obrazów jest muzyka Nicka Cave'a, jakby wydobywająca się z wnętrza dzikiej natury.

Piękno przyrody to jedno a drugie to umiejętność jej dostrzeżenia, która wymaga  - oprócz osobowości i talentu - charakteru wyposażonego w cierpliwość, szacunek i "ignorowanie bólu". Jest to również  film o fotografowaniu i byciu fotografowanym,  a także o szczególnej więzi fotografa, pisarza i reżyserki, trójce muszkieterów tybetańskiej przyrody.


Duch śniegów, La Panthère des neiges
reżyseria/scenariusz Marie Amiguet / Vincent Munier,
Francja 2021

Sylvain Tesson, Duch śniegów. Śladami tybetańskiej pantery
Warszawa, Wydaw. Noir Sur Blanc, 2021

            

                      





poniedziałek, 28 marca 2022

Poszerzenie pola władzy

 

Czy jeden człowiek może spowodować katastrofę na miarę wojny światowej niszcząc przy okazji siebie, swój własny kraj i jeszcze parę innych? Wszyscy autokraci, jak uczy (czy na pewno uczy?) historia działają  - przynajmniej we własnym przekonaniu -  z pobudek patriotycznych, dla dobra własnego narodu. Wszyscy współcześni absolutyści są wybierani w mniej lub bardziej uczciwych i powszechnych wyborach, zyskując większościowe poparcie swoich obywateli.  Najciekawszy - ujmując rzecz historycznie - jest czas zdobywania poparcia przez nieprzeciętnie ambitnych  i zdeterminowanych autokratów.

Ekonomicznie wszystkie satrapie są takie same: władca i jego wierna, bogata elita/wasale/oligarchowie,  a potem  zwykle długo nic i prekariat "za miskę ryżu".

W niedoskonałych systemach początkujących demokracji  odbywają się reformy i demontaże   państwa  rozłożone na lata. Zaczynają  się zwykle  od zmiany prawa, tak aby potem po kawałku - zgodnie z nowymi regułami -  uzyskać władzę nad wszystkimi instytucjami państwa.  Dochodzi do tego propagandowa umiejętność przekonania własnego społeczeństwa, że wszystkie te działania są dokonywane dla podniesienia dobrobytu, wielkości,  wyrównania krzywd, etc.

W państwach z wiekową tradycją absolutystyczną, takimi jak Rosja czy Chiny proces zawłaszczania państwa jest nadal normą historycznie usankcjonowaną i tym bardziej trudno ją zmienić. Josif Brodski pisał dawno temu: "...żaden kraj nie doprowadził sztuki niszczenia dusz swoich obywateli do takiej perfekcji jak Rosja i żaden człowiek pióra nie zdoła tego naprawić".  Prawdą jednak jest też to, że zarówno elity jak i zwykli obywatele państw autorytarnych, którym udało się wyrwać do lepszego świata, odnajdują się w nim doskonale.

Osobnym tematem jest stosunek starych, utrwalonych demokracji Zachodnich do współczesnych satrapii i własnej potęgi budowanej na  kolonialnej/imperialnej przeszłości. W 21 wieku, w powszechnym dostępie do informacji proces łamania zasad przez jakiekolwiek państwo nigdy nie jest tajemnicą. Stare demokracje są ostrożne, wierzą w skuteczność dyplomacji/negocjacji ale przede wszystkim dbają o własne bezpieczeństwo i  interesy. Jest to podejście jak najbardziej zrozumiałe ponieważ tak samo myśli pragmatyczny, zdroworozsądkowy pojedynczy człowiek.

Problem jednak w tym, że co jakiś czas pojawia się ktoś, kto przez lata  utwierdzany we własnej nieomylności, bez większych problemów a nawet budząc podziw, łamiąc wszelkie reguły i opór nielicznych, decyduje się - zwykle po raz kolejny -  na  "poszerzenie pola władzy", zagrażający staremu porządkowi świata .  Wtedy, jeżeli uda mu się   wywrócić wszystko do góry nogami, to  według  zasady pars pro toto -  zostanie uznany za niepoczytalnego.  Świat wróci do  normy aż do pojawienia się nowego „wariata”.

 

 


 

Bibliografia

Astolphe de Custine , Listy z Rosji,  Wydawnictwo Aramis, Kraków 1989
Josif Brodski, Dyptyk petersburski, czyli przewodnik po przemianowanym mieście, Zeszyty Literackie, Warszawa 2003
Władisław Inoziemcew,  Nienowoczesny kraj. Rosja w świecie XXI wieku, Agora, Warszawa, 2020
Antoni Styrczula, Rosyjska mania na punkcie Ukrainy, Biełsat, 26 stycznia 2022
Witold Gadomski, Nie wierzę w rosyjską duszę, Gazeta Wyborcza, 27 marca 2022

 

 

czwartek, 24 lutego 2022

Kolory Almodóvara

 


Filmy Pedro Almodóvara mają mocną, wyrazistą, hiszpańską kolorystykę. Dominują pomarańcze, żółcie, czerwienie i brązy. Kobiety w filmach Almodóvara są piękne, silne, współczujące  i wielkoduszne.  Wyrazistość postaci i kolorystyka w dizajnerskich wnętrzach tworzą obrazy, które same w sobie są dziełami sztuki.  Estetyczna strona filmów Almodóvara bywa czasami ciekawsza od strony fabularnej.  Ale to, co najbardziej uderza w  każdym jego filmie, to niezwykła umiejętność przełożenia kobiecej wrażliwości na język filmowy. Bez czułostkowości i sentymentalizmu, w szlachetnej prostocie ale z emocjami, które budują spójność postaci.  Oglądając filmy Almodóvara zyskujemy nadzieję, że świat może być lepszy i  ładniejszy, a to już coś, nawet jeżeli tylko tak nam się wydaje.











niedziela, 30 stycznia 2022

Nasi z naszymi dla naszych

 

Naród jest wspólnotą, tworzoną w czasie historycznym związanym z kształtowaniem się języka, obszaru/terytorium, struktury społecznej. Ta najbardziej ogólna reguła bynajmniej nie wyczerpuje innych możliwości definiowania narodu, zwłaszcza w kontekście politycznym. Ernest Gellner w swoim klasycznym dziele "Narody i nacjonalizm" pokazuje jak zbiorowość przekształca się w naród. Według Gellnera powstaje wtedy pierwotna idea nacjonalistyczna będąca fundamentem tego procesu. Powinna być prosta, nośna, emocjonalna, łatwa do zapamiętania. Za pomocą idei następuje spajanie się władzy państwa z wolą narodu. W miarę postępu cywilizacyjnego, nacjonalizmy ulegają przekształceniom, dzięki którym, naród staje się otwartym, wielokulturowym, tolerancyjnym społeczeństwem. W encyklice "Fratelli Tutti"  Papież Franciszek pisze: "Przez dziesięciolecia wydawało się, że świat wyciągnął wnioski z wielu wojen i porażek, zmierzając powoli ku różnym formom integracji. Na przykład rozwinęło się marzenie o zjednoczonej Europie, zdolnej do uznania wspólnych korzeni i radowania się z obecnej w niej różnorodności.[...].  Ale historia pokazuje, że lubi się powtarzać. Rozpalają się odwieczne konflikty, które uznawano już za przezwyciężone. Odradzają się zamknięte, ostre, gniewne i agresywne nacjonalizmy. W niektórych krajach idea jedności ludu i narodu, przeniknięta przez różne ideologie, tworzy nowe formy egoizmu i zatracenia zmysłu społecznego, zakamuflowane pod maską rzekomej obrony interesów narodowych." Warto przeczytać  Ernesta Gellnera i Papieża Franciszka, ze świadomością, że postęp cywilizacyjny właśnie zmienił kierunek.
 
 

Bibliografia

Ernest Gellner, Narody i nacjonalizm.
Wstęp John Breuilly. Wyd. 2
Warszawa, 2021

Papież Franciszek, Encyklika Fratelli Tutti. O Braterstwie i Przyjaźni Społecznej,
Watykan, 2020



czwartek, 30 grudnia 2021

Kobiety, Mickiewicz i jedno słowo


Koniec roku to czas, podsumowań, rankingów, statystyk, etc. Rok był szczególny ze względu na na przewlekłą zarazę, wszelkiego rodzaju kryzysy i pogłębiające się podziały. W kulturze również można było dostrzec tematy, które zdominowały życie publiczne: pandemia, emigranci, LGBT, klimat, etc. Jednak hitem mijającego roku są Kobiety, Mickiewicz i jedno słowo uchodzące za wulgarne.


Tak się akurat nieprzypadkowo składa, że rządzą nami  panowie, którzy o życiu, a zwłaszcza o życiu rodzinnym, mają pojęcie teoretyczne, za to władzę mają absolutnie nie teoretyczną, zwłaszcza nad kobietami. Stanęły więc owe kobiety nieszczęsne, pozbawione elementarnych praw cywilizowanego świata, przed uzbrojonymi po zęby, umundurowanymi (lub nie) funkcjonariuszami/stróżami porządku i moralności.  Same miały za oręż kobiecą solidarność i słowa powszechnie uznawane za wulgarne, zwłaszcza jedno, które stało się najbardziej rozpoznawalnym mottem tego protestu.

Po jakimś czasie okazało się, że po stronie kobiet stanął również Narodowy Wieszcz Adam Mickiewicz,  w szacownym, ultra mieszczańskim i konserwatywnym Krakowie, w teatrze nazywanym przez złośliwych "złotą pudernicą".  Narodowy wieszcz już się do tego przyzwyczaił, że w różnych okresach naszej historii ma różnych interpretatorów i różnych przeciwników. Jedna zasada też jest niezmienna: im groźniejsi przeciwnicy,  tym Wieszcz bardziej żywy i pożądany.  Spiesz się więc dziatwo czytać/oglądać Narodowego Poetę, bo istnieje nadal, całkiem  aktualny, nawet jako lektura szkolna.

Najgorzej na całym tym hicie roku (oprócz kobiet, oczywiście) wyszedł szacowny Teatr im. Wieszcza Słowackiego, który pomimo niezwykłego sukcesu artystycznego/frekwencyjnego, może popaść w ruinę. Ale jest też nadzieja, że w niedługim czasie będziemy mogli zobaczyć,  oczywiście w którymś z naszych narodowych teatrów,  sequel do Wieszcza Adama,  w postaci "Wyzwolenia", innego, ale też narodowego i lekturowego Poety.  Największą nobilitację uzyskało słowo niecenzuralne, które trafiło do prestiżowego Słownika Języka Polskiego PWN wraz z synonimami. Szczęśliwego Nowego Roku!

 

                                                        


 



 

poniedziałek, 29 listopada 2021

Rówieśnicy

 

Nieoczywiste może w pierwszej chwili, bo dotyczące tak biegunowo różnych osobowości twórczych, porównanie: „Norwid – Dostojewski” przynosi wiele ciekawych ustaleń dotyczących punktów wspólnych w portretach literackich obu pisarzy: tropów, motywów, obrazów, postaw artystycznych i stojących przed nimi wyzwań w obliczu rodzącej się w drugiej połowie XIX wieku nowoczesności.
Powyższy cytat pochodzi od Wydawnictwa Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, które w 2014 r. wydało książkę Ewangeliny Skalińskiej "Norwid - Dostojewski. Zbliżenia i rekonstrukcje".

Norwid i Dostojewski urodzeni w tym samym roku 1821. Norwid, poeta i artysta wielu talentów, zapomniany już za życia. Dostojewski, prozaik, uwielbiany i uznawany za jednego z gigantów światowej literatury.  Łączą ich obu dramatyczne życiorysy i tematyka zainteresowań: człowieka zaplątanego między dobrem a złem w społecznym, religijnym i historiozoficznym kontekście.

Wielopiętrowe metafory, neologizmy i niedopowiedzenia utworów Norwida, powodują, że jego odkrywczość i kunszt literacki pozostają niszowe i najczęściej bywają
w kręgach zainteresowań literaturoznawców.

Brutalnie "dotkliwa" proza Dostojewskiego ma taki ładunek emocjonalny, że postaci
a nawet przedmioty przez niego opisywane mają same w sobie wymiar metaforyczny.

Twórczość tych dwóch wielkich postaci może być punktem wyjścia do zastanowienia się nad przyczynami ekskluzywnej lub inkluzywnej kultury, nie tylko literackiej. 







niedziela, 31 października 2021

Wesele 2021

 

Wesela mają u nas swoją tradycję: ma być bogato, hucznie i z przytupem. W polskiej kulturze jednak - przynajmniej od czasów Wyspiańskiego -  "weselna" polskość odbija się jak w szekspirowskim "lustrze na gościńcu".

W pierwszym "Weselu" Smarzowskiego z 2004 r. już zaaplikowano nam mocną dawkę obyczajowej hipokryzji, biznesowej zgrozy i rodzinnego nieszczęścia. Okazała się jednak niewystarczająca i reżyser powrócił po 17 latach z nowym "Weselem" 2021.

Biznesowo jesteśmy już w tym nowym "Weselu" może bogatsi, "międzynarodowi", ale mentalnie tkwimy nadal
w głębokiej zapaści. Smarzowski "jeńców nie bierze", więc mamy tu jeszcze antysemityzm i pogromy w historycznym planie czasowym oraz współczesną ksenofobię i okrucieństwo, zwłaszcza  wobec obcych i zwierząt. W jakimś sensie najnowsze "Wesele"  jest sumą tematów, które reżyser przedstawiał nam już w swoich poprzednich filmach: wypieranej/zakłamywanej historii ("Wołyń", "Róża"), bezprawiu ("Drogówka"), obrzędowej religijności ("Kler"), okrucieństwie ("Dom zły").

Pójście do kina na film Smarzowskiego, to jest jak wejście w dantejski krąg piekła: "Porzućcie wszelką nadzieję wy, którzy tu wchodzicie". W "Boskiej Komedii" trzeba przejść przez piekło i czyściec, żeby dostać się do raju.  Trudno nawet sobie wyobrazić, żebyśmy kiedykolwiek byli w raju oglądając filmy Smarzowskiego, ale w czyśćcu?, może kiedyś w trzecim "Weselu", za następne 20 lat. 


                                                    




piątek, 17 września 2021

Kalina. Krzyż na dekolcie

 

Jest w tym coś paradoksalnego, że właśnie teraz w czasie wzmożonej pruderii powraca postać Kaliny Jędrusik, ikony obyczajowej swobody w czasach PRL. Aktorka była obdarzona urodą, seksapilem, zmysłowym głosem, ogromnym talentem aktorskim i wokalnym. Była przy tym osobą nieprzeciętnie inteligentną i niezależną. Wszystkie te cechy sprawiały, że liczba jej wrogów, mniej lub bardziej wpływowych, nie pozwoliła jej w pełni na wykorzystanie swojego talentu. Dopiero teraz, po 30 latach od śmierci Kaliny Jędrusik, dostrzegamy jej niezwykłą - jak na tamte czasy - osobowość.  Za to my, w 21 w., jakbyśmy nadal stali w miejscu nieprzemijającej dulszczyzny, w wiecznych sporach o cnoty, najchętniej  niewieście.

W przeciągu zaledwie roku wyszło kilka publikacji związanych z Kaliną Jędrusik m.in. "Z kim tak ci będzie źle jak ze mną? Historia Kaliny Jędrusik i Stanisława Dygata" Remigiusza Greli i "Niemoralna. Kalina" niezawodnej biografistki Uli Ryciak. A już w listopadzie b.r. wejdzie do kin fabularyzowana biografia aktorki "Bo we mnie jest seks". Zapowiada się więc  narodowe czytanie, oglądanie i słuchanie  Kaliny Jędrusik.

 

 

 




poniedziałek, 30 sierpnia 2021

32. i kot

 

Uchodźczyni z Afganistanu z kotem.
Źródło: interia.pl
32. osoby i kot, uchodźcy,  koczują od kilkunastu dni w pasie przygranicznym w Usnarzu Górnym na Podlasiu.  Ludzie mówią: po chrześcijańsku trzeba im pomóc. Politycy mówią: trzeba się ich pozbyć, my dbamy o wasze bezpieczeństwo nie o wasze sumienia. Ludzie mówią: Chrystus był uchodźcą, wielu z nas było emigrantami. Politycy mówią: to prowokacja satrapy z sąsiedniego kraju. Pomożemy jednym to będą ich tysiące. Ludzie mówią: pomóżmy tym, którym możemy pomóc
a potem zobaczymy co dalej.
Politycy mówią: postawimy mury i zasieki. Ludzie mówią: niech Unia Europejska pomoże, przecież wie co robić. Unia Europejska mówi: tym razem to  wasza sprawa, my już mamy swoją wielokulturowość i możemy wam pomóc tak, jak wy nam kiedyś pomogliście, wiemy też, że większość uchodźców nawet jeżeli przekroczy granice "waszego świętego kraju", to będzie chciała pójść dalej na Zachód.  Ludzie mówią: "nie szanujemy bliźniego swego jak siebie samego". Politycy mówią: w polityce to tylko słowa. Kościół mówi: dostaniecie rozgrzeszenie. Amen.
32. uchodźców i kot dalej koczują w lesie.  


                                                   

 

 

Dziś wigilijny wieczór, strawy stół ledwo uniesie
Co masz, nieznajomy, umierać sam w lesie
Pan Jezus się rodzi, jest światło i radość
Stawiają mnie na stole, tradycji jest zadość
Pismo mówi: odziać, napoić, nakarmić głodnego
Chyba że obcy - za kark niech takiego
I niech wypierdala, do Polski nie włazi
Karpia to oburzy, Jezuska obrazi
Święta zepsuje, smrodu naniesie
Gość stąd, Bóg w dom
a obcy niech w lesie
Sobie czyta o odwiecznych tradycjach Polaków
W gruncie rzeczy to wszystko przecież kwestia smaku
Tak - smaku
Jak mak, jak kutia, jak śmierć w śniegu, i zastawa pusta
Sam siebie się spytaj jaki to smak w ustach".

Weronika Murek, „Obraz/y uczuć"



wtorek, 20 lipca 2021

Klimatycznie


 Zmienia się klimat, dusimy się. Zaczyna brakować nam powietrza. Ale dalej na potęgę niszczymy przyrodę, na własną zgubę. Wycinamy, rżniemy, piłujemy wszystko co daje nam tlen, ochłodę i ukojenie. Beton, bruk i asfalt, to są elementy apokaliptycznej scenografii, w której sami się ugotujemy.

Nie uciekniemy przed tym "kryzysem" w swoich najnowszych samochodach, na super szybkich autostradach.  Chyba, że na Marsa. Ale już nawet tam, na ewentualnych szczęśliwców będzie czekał Jeff  z marsjańskim Amazonem.

P.S. Właśnie przyjęto spec ustawę Lex Izera, która pozwoli inwestorom zamienić tereny Lasów Państwowych na inne działki i wyciąć drzewa pod inwestycje.

Bibliografia:
 Przyszłość zależy od nas. Przewodnik po kryzysie klimatycznym dla niepoprawnych optymistów,
Christiana Figueres, Tom Rivett-Carnac,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2021

Betonoza. Jak się niszczy polskie miasta, Jan Mencwel,
Wydanictwo Krytyki Politycznej, 2020

Klimat to my. Ratowanie Planety zaczyna się przy śniadaniu,
Jonathan Safran Foer, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, 2020


             

           







poniedziałek, 28 czerwca 2021

Halka nie chce umrzeć


Halka, dziewczyna z ludu, tytułowa bohaterka opery Stanisława Moniuszki zostaje zdradzona i porzucona przez swojego ukochanego panicza Janusza, który żeni się z bogatą dziedziczką Zofią. Zrozpaczona Halka popełnia samobójstwo. Tak jest w operowym libretcie, w którym motyw porzucenia i śmierci upadłej kobiety jest banalnie często powtarzany.

W przedstawieniu Anny Smolar w Starym Teatrze w Krakowie, Halka jednak  nie chce umrzeć.
Namawiana do honorowego odejścia na zawsze z życia niewiernego kochanka, rezolutna dziewczyna postanawia inaczej rozwiązać miłosny i klasowy problem, ponieważ z założenia jest postacią z trochę innej opery, bardziej tej z Brechta niż z Moniuszki.

Sposób przełożenia ramotowatej historii uwiedzionej Halki na język teatralny jest w tym przedstawieniu niezwykle współczesny, przejmujący i zabawny jednocześnie. Wszystko w tej  "Halce" jest przemyślane i pasujące do siebie: znakomite aktorstwo, świetna  muzyka na żywo, scenografia i niezwykłej urody choreografia. Bardzo aktualne tematy społeczne są tutaj podane za pomocą środków czysto teatralnych, nie trącą publicystyką. Jest jeszcze jeden ważny aspekt tego przedstawienia: razem z "Halką" odżywa po długim niebycie Stary Teatr i nadzieja na lepszą przyszłość, nie tylko teatralną.

 

 "Halka"
reż. Anna Smolar
scenariusz: Anna Smolar, Natalia Fiedorczuk,
na motywach libretta Włodzimierz Wolskiego do opery "Halka" Stanisława Moniuszki.
Narodowy Stary Teatr w Krakowie, Czerwiec 2021.





poniedziałek, 31 maja 2021

Kobieta, matka, inna

 


Matka to jedna z najczęściej "używanych" postaci w różnych gatunkach literackich. Jej wizerunek ewoluował w zależności od ról, które przypisywały jej: historia, religia, kultura, społeczeństwo. Westalki domowych ognisk, matki królów ziemskich i boskich, matki patriotki, obrończynie tradycyjnych wartości, etc. Odstępstwo od przyjętych norm i przekraczanie granic było i jest ryzykowne, dla matek szczególnie bo są szczególnie "obciążone" dążeniem do doskonałości (świętości?). 

Współczesne kobiety/matki bywają inne - nie tylko w literaturze/sztuce -   i potrafią swoją determinacją doprowadzać do irytacji . W dużej części, najciekawszą, współczesną literaturę światową - w tym polską - tworzą kobiety. I nie są to sentymentalne opowiastki o rodzinnym szczęściu ale uparte, nieustępliwe poszukiwania własnej drogi życiowej. Ostre widzenie świata, bez cierpiętnictwa i złudzeń, własny styl - taka jest dzisiaj w dużej mierze literatura kobieca.


Subiektywna bibliografia z ostatnich lat do tematu kobieta/matka/inna:

Rebeca Solnit, Matka wszystkich pytań, Karakter, 2021
Amelie Nothomb, Uderz się w serce, Wydaw. Literackie, 2021
Bernardine Evaristo, Dziewczyna, kobieta, inna, Wydaw. Poznańskie, 2021
Cho Nam-Joo, Kim Jiyoung. Urodzona w 1982, Wydaw. Mando, 2021
Ottessa Moshfegh, Tęsknota za innym światem, Pauza, 2021
Joanna Bator, Gorzko, gorzko, Znak, 2021
Mira Marcinów, Bezmatek, Czarne, 2020
Elena Ferrante, Czas porzucenia, Sonia Draga, 2020
Ariana Harwicz, Zgiń, kochanie, Pauza, 2020
Sally Rooney, Normalni ludzie, W.A.B. / GW Foksal, 2020
 Deborah Levy, Płynąc do domu, Znak, 2019
Zyta Rudzka, Krótka wymiana ognia, W.A.B. / GW Foksal, 2018
Olga Hund, Psy ras drobnych, Korporacja Ha!Art, 2018
Deborah Levy, Gorące mleko, Znak, 2017
Elena Ferrante, Córka, Sonia Draga, 2017
Natalia Fiedorczuk, Jak pokochać centra handlowe, Wielka Litera, 2016


 

                                                            




 

poniedziałek, 29 marca 2021

Poezja egzystencji praktycznej

 

 

W "Szczelinach istnienia" Jolanta Brach-Czaina znalazła sposób by nadać naszej zwykłej "praktycznej egzystencji" poetycko-filozoficzny wymiar. Czytając ten piękny esej dostrzegamy sens życiowych zmagań, czujemy się niemal bohaterami codzienności.

Większość z nas chroni  instynkt samozachowawczy, który podpowiada nam jak unikać życiowych zagrożeń. Wybieramy, to co znane, konieczne,  powszechnie akceptowane, mieszczące się w ramach przyjętych norm i ról społecznych. Wyjście poza schemat, bunt, nieposłuszeństwo to realne niebezpieczeństwo. Jednakże, z drugiej strony nawet najpiękniej uzasadnione trwanie w bezpiecznych schematach ogranicza naszą wolność do przekraczania granic i redukuje w jakimś sensie nasze życie do "krzątactwa". 

Ontologiczne rozważania począwszy od starożytnych do współczesnych filozofów, po wszystkim tym co znamy z historii i własnych doświadczeń, traktujemy już tylko jako błyskotliwe teorie, które należy znać ale nie liczymy już na to, że uchronią nas przed zwątpieniem i wiecznym "nienasyceniem". 

Ten sam problem zaczyna dotyczyć doktryn religijnych, zwłaszcza chrześcijaństwa. Współczesny świat opiera się na powszechnym dostępie do informacji i przyjmowanie czegoś "na wiarę" już nie działa. Współcześni Filozofowie mają jednak tę przewagę nad "pasterzami dusz", że to o czym mają nam do powiedzenia jest świetnie powiedziane/napisane i niczego nam nie obiecuje. 

Bibliografia:
Jolanta Brach-Czaina, Szczeliny istnienia. Wyd. 3.
Warszawa, Wydawnictwo Dowody na Istnienie, 2018

 

                            


 



piątek, 26 lutego 2021

"Pauza". Literacki słuch


Literatura  wybitna i dla każdego, z literackim słuchem  i jednocześnie z historiami, które mogłyby się wydarzyć każdemu, z bohaterami zaplątanymi w coraz bardziej skomplikowanym świecie.  Założenia idealne dla pisarza i czytelnika.

W 2017 r. powstało na Saskiej Kępie Wydawnictwo Pauza i jak pisze jego założycielka Anita Musioł "powstało z pasji  do czytania dobrej prozy zagranicznej. Pauza będzie specjalizować się w literaturze z wyższej półki, która wciąga, pochłania, wywołuje emocje. Czytelnicy znajdą u nas znane i nagradzane książki z całego świata, ale też mocne debiuty literackie".

Zgodnie z założeniami od czasu powstania "Pauza" wydaje świetne rzeczy, m.in. już głośnych współczesnych pisarek: Marie Auber, Therese Bohman, Sigrid Nunez, Arianę Harwicz oraz pisarzy:  Édouarda Louisa, Davida Vanna i debiutującego w Polsce fińsko-kosowskiego autora Pajtima Statovciego. Nie ulega wątpliwości, że "Pauza" to jedno z najciekawszych wydawnictw literackich powstałych w ostatnim czasie, warte uwagi każdego czytelnika.

            

   Sigrid Nunez, Fiction Winner, reads "The Friend"
    at the 2018 National Book Awards Finalists Reading

                       

  

 

piątek, 29 stycznia 2021

Autokracje, dyktatury i inne satrapie

 

Jacques-Louis David, Śmierć Marata, 1793
W przeciwieństwie do demokracji, dyktatura jest wdzięcznym tematem dla pisarza i historyka.  Demokracja jest nudnym i mozolnym  wyważeniem argumentów, żmudnym wypracowywaniem kompromisu, który zwykle nie zadowala całkowicie żadnej ze stron sporu. Dla autokraty sam proces dochodzenia do optymalnego rozwiązania konfliktu jest słabością ( to on ma władzę) a ewentualne porozumienie byłoby tylko zgniłym kompromisem. Radykalizm metod jest uważany przez wszystkich dyktatorów za jedynie skuteczny sposób dla osiągnięcia wyznaczonych celów. "Terror Rewolucji Francuskiej miał być w swym założeniu chirurgicznym zabiegiem regeneracji Narodu, gilotyna zaś stać się miała jego sterylnym narzędziem. Przemoc i cierpienie ograniczono do ułamka sekundy, powierzając eliminację chorych członków społeczeństwa perfekcyjnej i obiektywnej z pozoru maszynie.[...] Takimi obrazami Terror zapełniał wyobraźnię ludzi schyłku Oświecenia".*

Od Wielkiej Rewolucji Francuskiej minęło ponad 200 lat i od tego czasu powstawały coraz bardziej wyrafinowane narzędzia terroru.  Nie zmienił się tylko portret psychologiczny autokraty, który posługuje się nimi, oczywiście dla czystości idei. Paradoksalnie większość dyktatorów sama staje się wcześniej czy później śmiertelną ofiarą stworzonych przez siebie dogmatów.  "Terror bez cnoty jest zgubny, cnota bez terroru jest bezsilna" - tak tłumaczył swoją działalność w czasie Rewolucji Francuskiej jeden z jej przywódców Maximilien de Robespierre. Został  zgilotynowany przez swoich wcześniejszych wyznawców. Na jego grobie znajduje się napis: "Przechodniu, nie płacz nad moją śmiercią. Gdybym żył, ty byłbyś martwy".


 Bibliografia

*Monika Milewska
Ocet i łzy. Terror Wielkiej Rewolucji Francuskiej jako doświadczenie traumatyczne.
Gdańsk, Słowo/Obraz/Terytoria, 2018

Bronisław Baczko
Jak wyjść z Terroru. Termidor i Rewolucja.
Gdańsk, Słowo/Obraz/Terytoria, 2006