sobota, 14 listopada 2015
Je suis Paris
W nocy, 13 listopada 2015 Państwo Islamskie zaatakowało Paryż, zamordowano bezbronnych ludzi, bo tak działają mordercy z ISIS. To właśnie przed nimi i takimi jak oni uciekają do Europy, ludzie z Syrii, Iraku, Afganistanu, Erytrei, ponieważ wydaje im się, że tutaj będą bezpieczni. Ale nie będą, bo ci, przed którymi uchodzą z własnych krajów, też tutaj są i starają się po swojemu robić wszystkim piekło na ziemi, tak, żeby nikomu nie udało się przed nim uciec. Ale Demokratyczny Świat, wolnych i solidarnych ludzi nie może i nie chce uciekać.
piątek, 13 listopada 2015
Gęsina na św. Marcina
Listopadowe Święto Niepodległości obchodzi się od niedawna również kulinarnie: gęsią z jabłkami („Dzień Świętego Marcina dużo gęsi zarzyna”, gęsi smalec uznawany jest za afrodyzjak), zupa powinna być biało-czerwona, np. pomidorowa z kropką śmietany i deser też w barwach narodowych.
Nie jest to jeszcze zwyczaj bardzo rozpowszechniony, ponieważ zdarzają się takie incydenty, jak ten nagłośniony ostatnio przez media, w którym młody patriota trzymając w ręce transparent z napisem "Nie dla Mahometa" stał w kolejce w celu konsumpcyjnym przed budką z kebabem.
Ogólnie jednak w kwestiach jedzenia Polacy są bardzo tolerancyjni i gościnni a nawet multikulti. Pizza, spaghetti, sushi, hamburger, chaczapuri, falafel i wspomniany wcześniej kebab to już właściwie polskie dania, popularniejsze w niektórych środowiskach od schabowego z kapustą. Elity eksperymentują nawet z żabimi udkami, homarami, ośmiorniczkami, co jednak nie zawsze wychodzi im na zdrowie.
Dorota Masłowska zauważyła w swoim genialnym dziele "Między nami dobrze jest", że kiedyś wszędzie była Polska i wszyscy byli Polakami. I tego należy się trzymać. Smacznego!
środa, 21 października 2015
Chopin brillant
Potężna dawka muzyki i konkursowych emocji. Po pierwszym etapie, mamy już swoich ulubieńców/faworytów: zjawiskową, subtelną Amerykankę z Singapuru Kate Liu, młodzieńczo natchnionego amerykańskiego Chińczyka z Filadelfii Erica Lu, dynamicznego i precyzyjnego Koreańczyka Seong-Jin Cho i najlepszego (moim zdaniem) Polaka Krzysztofa Książka.
Kate Liu jest dziełem sztuki sama w sobie, a dźwięki, które wydobywa z fortepianu przenoszą człowieka w inny wymiar, to Chopin, ale już z jej osobowością. Faworyci (poza jednym) wybrali na finał Koncert e-moll. Jak większość ludzi nieznających się specjalnie na muzyce, kocham ten koncert za cudowną melodyjność, romantyczną melancholię (Larghetto) i Krakowiaka w trzeciej części.
Do ostatniego dnia finałowych przesłuchań konkursowych, rosły emocje i niepewność, kto może zostać zwycięzcą wśród tylu wspaniałych indywidualności: może jeszcze Kanadyjczyk Charles Richard-Hamelin, który jako jedyny z finalistów zagrał, i to jak, Koncert f-moll, albo grający jako ostatni w finale, Chińczyk z Kanady, siedemnastoletni Yike Tony Yang, cudowne dziecko tego konkursu.
Urzekająca była życzliwość, uwaga i pomocne skupienie dyrygenta Jacka Kaspszyka i Orkiestry Filharmonii Narodowej dla każdego z tych wybitnie utalentowanych i bardzo młodych ludzi, dla których gra z orkiestrą nie jest jeszcze czymś zwyczajnym. Piękny Konkurs, wspaniali wykonawcy. Cho, Liu, Lu, Yang, Hamelin - Chopin.
Kate Liu – Polonez-fantazja As-dur op. 61 (III etap)
piątek, 18 września 2015
Oni
Są pisarze niezwykle irytujący, którzy mają do tego niezwykły, profetyczny wręcz timing. Posiadają wyostrzony zmysł widzenia świata, który ubrany jeszcze w ich obsesje/idiosynkrazje staje się literackim? "poszerzeniem pola walki". To oczywiście Houellebecq, który trafił swoimi "Cząstkami elementarnymi" w rozpoczynający się kryzys liberalnych idei Zachodu. Premiera jego następnej powieści "Platforma" zbiegła się z atakami na WTC w 2001 r., a wydana w tym rok "Uległość" zaistniała we Francji w dniu zamachu na Charlie Hebdo, u nas pojawiła się teraz, w czasie wielkiej wędrówki ludów, jałowych dyskusji i mocno spóźnionych reakcji polityków. Można nie lubić Houellebecqa ale jego szydercza, prowokacyjna ironia
działa jednak otrzeźwiająco. Wszystkie jego powieści i on sam były
przyczynkiem do zajadłych debat publicznych o "stanie świata" i pod tym
względem jest to chyba najbardziej "dyskusyjny" pisarz naszych czasów.
Czytając "Uległość" Houellebecqa, mimo całej grozy problemu my/oni, ma
się przynajmniej chwilę dystansu spowodowaną zamierzoną przez autora
śmiesznością zaistniałych w tej powieści zdarzeń/obserwacji.
O tym jak trudno być przyzwoitym i
zachować twarz w świecie bezwzględnej walki o władzę, dominację i
zachowanie status quo pisał też kiedyś Coetzee. Problemy te przejmujące
są zwłaszcza w jego metaforycznej, wieloznacznej,
biblijno/conradowskiej powieści "Czekając na barbarzyńców", w której
wysiłek etycznej/ludzkiej postawy kończy się katastrofą.Tego lata ukazała się też niezwykle elegancka, debiutancka powieść angielskiego dziennikarza i podróżnika Lawrence'a Osborne'a "Przebaczenie". Muszę przyznać, że urzekł mnie , plastyczny, pastelowy, zniuansowany styl Osborne'a, w którym opisuje dramatyczną historię zderzenia kultury liberalnej Europy z tradycyjnym Wschodem. Spokojna, chłodna narracja z kryzysem osobowości i gorącym Marokiem w tle.
Postaci i wydarzenia z tych trzech powieści nakładają mi się na oglądane od tygodni telewizyjne obrazy tułaczego exodusu zdesperowanych ludzi, gnanych nadzieją na lepsze życie. Oby było im dane, tylko gdzie ono jest?
Uległość / Michel Houellebecq
Wydawnictwo W.A.B. , Wrzesień 2015
Przebaczenie / Lawrence Osborne
Wydawnictwo Znak, Czerwiec 2015
Czekając na barbarzyńców /John Maxwell Coetzee
Wydawnictwo Znak, 2003
czwartek, 6 sierpnia 2015
Polityka
![]() |
| Rys. Marek Raczkowski, gazeta.pl |
Sezon letni, "ogórkowy" więc w tej mizerii znowu będzie (pozornie) bardziej o polityce niż o kulturze, ale "sorry, taki mamy klimat". Poza tym jak mówił klasyk "wszystko jest polityką". Politycy zaś, mają to do siebie, że zwykle umyka im tzw. meritum. Wydawało się, że będzie ono jeszcze długo "niezauważone", ale czasami zaskakujący wynik wyborczy czyli klęska "zasłużonych i pewnych" oraz pojawienie się i poparcie dla postaci "przedziwnych" działa przynajmniej na niektórych polityków mobilizująco i wreszcie zaczynają mówić o sprawach ważnych: dochodach, podatkach, pracy, budżecie.
![]() |
| Rys. Marek Raczkowski, gazeta.pl |
Trzeba było usłyszeć szefową MFW (sic!), mówiącą, że przy obecnych nierównościach "najlepszy z systemów" rozwala sam siebie, trzeba było łaskawie dostrzec papieża i Obamę, żeby zauważyć, że kończy się monokultura węgla i energii "kopalnej" i to nie dlatego, że jest to działanie "antypolskie" ale po to, aby nie doprowadzić do katastrofy ekologicznej, a to światu realnie zagraża. Światu ale przecież nie nam "zielonej wyspie", którą można truć do woli, bo takie są "priorytety". Od dawna świat zastanawia się nad tym, jak z powrotem sprawić, żeby praca stała się "opłacalna", nie spekulacje/kumulacje finansowe, nie triki bankowe ale społecznie uzasadnione działanie na którym opiera się rozwój cywilizacyjny. Są zawody newralgiczne: w nauce, edukacji, kulturze, sądownictwie, zdrowiu i to od ich jakości zależy w jakim świecie żyjemy. Wydawałoby się, że to wszystko są truizmy, że o tym wiemy, a jednak "system" poszedł w innym kierunku. Inwestując w "beton i szkło", niefrasobliwie i nieperspektywicznie zapominamy o ludziach, a przecież bez ich pracy i talentów cała ta infrastruktura jest martwa i bezużyteczna.
![]() |
| Rys. Marek Raczkowski, gazeta.pl |
wtorek, 28 lipca 2015
Kolej na kulturę
Wakacje to czas podróży i zdarza nam się częściej niż zwykle bywać w różnych miejscach przesiadkowych: poczekalniach, dworcach, przystankach etc. Bywają one zwykle pierwszym, a czasem również i ostatnim miejscem zetknięcia się z celem lub w drodze do celu naszych podróży. Bywają też czasami zaskakującą ich wizytówką, czasami nawet przeżyciem estetycznym lub wręcz kulturowym szokiem. Czymś takim właśnie jest "Stacja Kultura" w Rumi. Dawny zapyziały dworzec kolejowy, zamieniony w kapitalnie pomyślaną i zaaranżowaną przestrzeń dla kultury, zrealizowaną przez pracownię Sikora Wnętrza, nominowaną m.in. do Nagrody Architektonicznej "Polityki" i portalu "Bryła.pl".
"Stacja Kultury" w Rumi to wielofunkcyjne miejsce kultury, otwarte dla miejscowych i przyjezdnych, ponieważ część budynku dawnego dworca kolejowego dalej spełnia swoje funkcje komunikacyjne. Myślę, że w takim miejscu, podróżni przepuszczają kilka pociągów, bo nie chce im się wychodzić z tego niezwykłego miejsca. Magdallena M. na swoim blogu pisze: "Stacja Kultura" proponuje widowisko: wciąga widza w niezwykły spektakl jakim jest szeroko pojęta sztuka. Wnętrze uszyte na miarę XXI wieku. Idealnie skomponowane w przestrzeń ciągłej podróży, zmiany,
poszukiwania." Miejsce wyjątkowe tym bardziej, że zaniedbuje się u nas przestrzeń publiczną. Nawet w tych największych i najbogatszych miastach, cenne, zabytkowe place i ulice zapychane są samochodami, bankami i aptekami.
Kraków, kulturalna stolica, Miasto Literatury UNESCO zastanawia się już
kilka lat co zrobić z zabytkowym budynkiem dawnego, "galicyjskiego"
dworca kolejowego. Może nie ma się już nad czym zastanawiać, tylko
kupić bilety do "Stacji
Kultura". Wyobraźcie sobie , że wychodzicie z podziemi krakowskiego
dworca kolejowego na słoneczny Plac Jana Nowaka Jeziorańskiego i zamiast
tradycyjnie do Galerii Handlowej pędzicie prosto do "Stacji Kultura".
Tutaj na ciekłokrystalicznych ekranach dostajecie pełną informację
kulturalną "urbi et orbi", alternatywne trasy zwiedzania miasta i regionu, ekspozycję
prac artystycznych znanych i nieznanych artystów, ofertę wydawniczą,
strefę komercyjną z kulturą i sztuką, również kulinarną. Możecie skorzystać z
mediateki, kina. Posłuchać, poczytać, zobaczyć, porozmawiać, odpocząć. A wszystko to, we wnętrzach nowoczesnych, przyjaznych i otwartych, a na dachu lub w patio może jeszcze ogród...
"Stacja kultura" powinna być ogólnopolskim projektem
kulturalnym/cywilizacyjnym, rządowym priorytetem na miarę "orlików" kultury. Mamy świetny dworzec/wzorzec centralny Narodowy Instytut Audiowizualny, czas na lokalne "stacje kultury".
wtorek, 23 czerwca 2015
Zmiana
Najpopularniejszym słowem dzisiaj jest zmiana. Ewangelię zmiany głoszą wszyscy. Zmiany żądają humaniści i technokraci, starzy i młodzi, rolnicy i robotnicy, proletariusze i prekariusze, liberałowie i integryści. Nawet papież zaskoczył swoją nową encykliką zmiany "ekologicznej". A zmiana przyszła i została opisana już dawno, rozsiadła się wygodnie i czeka, co będzie dalej z jej skutkami, które rozpełzły się swobodnie po świecie.
Znawcy mówią, że to naturalne skutki zmiany globalnej spowodowanej przez rewolucję technologiczną, na którą nie mamy wpływu i musimy się do nich dostosować. Inni dodają, że to skutki chciwości, pychy nieograniczonej władzy i wzrostu skumulowanego kapitału, żerującego na swobodnym dostępie do coraz bardziej wyrafinowanej technologii i coraz tańszej lub nawet zbędnej "sile roboczej". Do tego dochodzą problemy klimatyczne, demograficzne i migracyjne. To nie brzmi dobrze i od dawna straszy niepewnością, wykluczeniem, brakiem perspektyw. Najgorsze w tym wszystkim wydaje się odhumanizowanie analizy tych skutków i sprowadzenie ich do ekonometrycznych rozważań przyjmowanych często jak aksjomat.
Podmiotem jest człowiek, zwierzę społeczne i stadne, które, aby było twórcze/innowacyjne/kreatywne/prokreacyjne potrzebuje w miarę stabilnych warunków egzystencji. A właśnie teraz świat osiągnął z powrotem stopień nierówności porównywalny z tym sprzed Rewolucji Francuskiej (sic!). Thomas Piketty napisał nowy "Kapitał w XXI wieku" w którym wyjaśnia w jaki sposób zmieniał się poziom kapitału i nierówności w ciągu ostatnich trzech wieków . Książka Piketty'ego stała się światowym bestsellerem, nad którym dyskutują nawet ludzie do tej pory nie mający do czynienia z naukami ekonomicznymi, przeczuwający tylko intuicyjnie, że ich problemy mają swoje wytłumaczalne uzasadnienia i mniej lub bardziej przekonujące propozycje rozwiązania.
Znawcy mówią, że to naturalne skutki zmiany globalnej spowodowanej przez rewolucję technologiczną, na którą nie mamy wpływu i musimy się do nich dostosować. Inni dodają, że to skutki chciwości, pychy nieograniczonej władzy i wzrostu skumulowanego kapitału, żerującego na swobodnym dostępie do coraz bardziej wyrafinowanej technologii i coraz tańszej lub nawet zbędnej "sile roboczej". Do tego dochodzą problemy klimatyczne, demograficzne i migracyjne. To nie brzmi dobrze i od dawna straszy niepewnością, wykluczeniem, brakiem perspektyw. Najgorsze w tym wszystkim wydaje się odhumanizowanie analizy tych skutków i sprowadzenie ich do ekonometrycznych rozważań przyjmowanych często jak aksjomat.
Podmiotem jest człowiek, zwierzę społeczne i stadne, które, aby było twórcze/innowacyjne/kreatywne/prokreacyjne potrzebuje w miarę stabilnych warunków egzystencji. A właśnie teraz świat osiągnął z powrotem stopień nierówności porównywalny z tym sprzed Rewolucji Francuskiej (sic!). Thomas Piketty napisał nowy "Kapitał w XXI wieku" w którym wyjaśnia w jaki sposób zmieniał się poziom kapitału i nierówności w ciągu ostatnich trzech wieków . Książka Piketty'ego stała się światowym bestsellerem, nad którym dyskutują nawet ludzie do tej pory nie mający do czynienia z naukami ekonomicznymi, przeczuwający tylko intuicyjnie, że ich problemy mają swoje wytłumaczalne uzasadnienia i mniej lub bardziej przekonujące propozycje rozwiązania.Czytając Piketty'ego wydaje się, że wszystko to już było, że w pewnym momencie dziejowym istniejące i omawiane wcześniej problemy, które wydawały się być rozwiązane, powracają jak zły sen. Adam Smith, osiemnastowieczny klasyk ekonomii politycznej pisał w "Bogactwie narodów"o powodach, dla których należy solidnie wynagradzać pracowników, unikać rządzenia przez dzielenie i zaletach myślenia perspektywicznego. Trochę później "Kapitał" Marksa stał się zaczynem świadomości, który spowodował rewolucję proletariacką. A teraz? "Prekariusze wszystkich krajów, łączcie się!".
Bibliografia:
Franciszek, papież, Laudato si' / Pochwalony bądź
Watykan, 2015
Thomas Piketty, Kapitał w XXI wieku
Krytyka Polityczna, 2015
Thomas Piketty, Ekonomia nierówności
Krytyka Polityczna, 2015
Guy Standing, Prekariat. Nowa niebezpieczna klasa
PWN, 2014
Tomas Sedlacek, Ekonomia dobra i zła
Studio EMKA, 2012
Kate Pickett, Richard Wilkinson, Duch równości
Czarna Owca, 2011
Adam Smith, Bogactwo narodów
Studio EMKA, 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)









